piątek, 16 maja 2014


Ludzie to po prostu kurwy. Gdy próbujesz poukładać sobie życie, gdy próbujesz zamknąć wszystkie wspomnienia w innym, osobnym pokoju na klucz, to zawsze znajdzie się ktoś kto wytknie Ci błędy z przeszłości, kto wspomnie o bolesnych chwilach, o których próbowałeś zapomnieć.
Nienawidzę tego. Ludzie nie zapominają. I zawsze znajdą coś czym będą mogli Cię upokorzyć.
Ogólnie, jest w miare okej. To nie jest to co jakiś tam już czas temu, więc są plusy.
Dowiedziałam się tylko dziś czegoś co mną wstrząsnęło. Boję się, boję się że to się stanie. To nie może się stać. Nie poradzę sobie jeśli to nadejdzie.

Znalazłam również plusy w byciu singielką i zdałam sobie sprawę z tego, że chyba nie chcę narazie mieć chłopaka. Jak przyjdzie to przyjdzie, nie będę z nikim na siłe, tylko po to by z kimś być, poczekam na takiego, który naprawdę zawiruje mi w głowie. O ile jeszcze tak potrafię.
Nie cierpię tej pogody.
Spotkałam się w końcu z Białą Księżniczką, tak długo czekałam:*

Ludzie, którzy czegoś Ci zazdroszczą, wytykają Ci najmniejsze błędy, po to by podnieść swoją wartość a obniżyć Twoją.

Nie zdają sobie sprawy z tego, że przez sporo słów, które wyleciały z ich ust z Twoich oczu wydobywały się łzy. Oni mają to totalnie gdzieś. Lubią ranić i poniżać. Cóż.


poniedziałek, 12 maja 2014



Niestety nie miałam kiedyś dodać notki, ponieważ miałam zepsuty komputer.
W tym czasie trochę się zmieniło. On już jest tylko wspomnieniem, ostatnia wiadomość, ostatnia rozmowa, to koniec, niszczyłeś mnie przez trochę mniej niż rok, nie mogę tak dłużej, dziękuję za wszystko, bądź szczęśliwy, życzę Ci tego z całego serca.
Nie zmieniło się to że nadal jestem sama. Ale na dany moment twierdzę, że trudno. Życie jako singiel też nie jest wbrew pozorom takie straszne. Najwidoczniej to jeszcze nie mój czas i tyle.
W jakimś stopniu moje życie trochę się ułożyło.
Blizny na psychice są i będą już, ale to nie to samo co otwarte w niej rany.
I tak twierdzę, że ludzie to podłe szmaty. Przynajmniej spora część, bo oczywiście nie wszyscy.
Są osoby, którym zawdzięczam to, że są. Nie chciałabym ich stracić. Naprawdę.
Zobaczymy jak to będzie wszystko wyglądać w wakacje.
Nie mam teraz zbytnio weny do pisania, nie mam żadnych myśli.


czwartek, 24 kwietnia 2014


Jestem typem osoby, która szczególnie potrzebuje bliskości, a własnie ja nie mam jej praktycznie wcale. Nie wierzę już że będzie dobrze, znowu straciłam wiarę na lepsze jutro. Nigdy nie będzie dobrze. 3/4 swojego życia spędzę samotnie. Niszczy mnie już to wszystko, znowu czuje jak w środku umieram. Nienawidzę swojego życia.
Dlaczego nie może być dobrze?
Potrzebuję kogoś, kogoś kto mnie będzie do siebie mocno tulił, kto pocałuje mnie w czoło, kto nada mojemu życiu sens. A ja się zawsze wkopuję. Zawsze biorę udział w trudnych sytuacjach.
Do Ciebie się już raczej nie przytulę. Tak bardzo bym chciała, strasznie tęsknię. Ale widzę, że już o mnie zapomniałeś, z dnia na dzień oddalasz się znowu. Odchodzisz wolnymi krokami, zostawiasz mnie znowu samą. To mnie również niszczy. Przestań mnie ranić, dlaczego Ty zawsze musisz mnie ranić? Nie robię sobie już żadnej nadziei. Odszedłeś. Boli.

Dlaczego to nie może być wszystko proste? Dlaczego nie mogę się w kimś zakochać ktoś we mnie, nie możemy razem być, długo, po prostu szczęśliwi?
Nie, po co. Przecież o wiele lepiej jest kochać kogoś kto bez przerwy Cię rani, kogoś z kim łączy Cię przeszłość a teraźniejszość i przyszłość już na zawsze będzie stała pod znakiem zapytania. Nasza przyszłość idzie slalomem.

Nie daję już sobie rady, znowu sobie nie radzę.
Nie potrafię tak, nie potrafię dłużej być sama. Nie potrafię dłużej tęsknić za Tobą każdego dnia z nadzieją że łaskawie się odezwiesz, że powiesz mi że kochasz tylko mnie, że chcesz być tylko ze mną. Nie potrafię każdego dnia żyć z nadzieją że może będziemy razem, już tak na zawsze.

Nie potrafię. Nie mam siły.
Jestem beznadziejna.
Całe moje życie nadaje się tylko do wyrzucenia do kosza.



poniedziałek, 21 kwietnia 2014


Coś znowu we mnie wymiera. Mam w sobie pełno uczuć i myśli. Tyle chciała bym zmienić, a nie mogę zmienić nic.
Mam ochotę się po prostu poryczeć. Sama nie mam pojęcia dlaczego. Po prostu, potrzebuję tego. Ale nawet nie mam zbytnio powodów. Sama nie wiem, może i mam. Drugi wieczór pod rząd czuję się strasznie. Miałam się uwolnić, przecież uwolniłam się, więc co jest? Dobrze, że to tylko wieczory. Niech nie wraca tamten stan, błagam.
Czuję się zagubiona. Zagubiona w myślach. Ściska mnie coś w środku z całej siły, odbierając mi pozytywne emocje. Kim ja jestem?
Teraz jestem małym ziarnkiem w wielkim białym pomieszczeniu. Wszystko wokół mnie takie puste, a ja taka mała. I nic nie mogę zrobić, nie mogę się ruszyć.
To jest jakiś film.
Film o zagubionej nastolatce, która niszczy sobie życie, nie umie się odnaleźć, wszystko wyolbrzymia, która sama nie wie kim do cholery jest.
Coś we mnie tkwi. Paraliżuje mnie w tej chwili.
Strasznie się czuję.
Wszystko jest takie puste. Jedni mają w życiu tak dobrze. Drudzy nic nie mają.

Życie potrafi skrzywić nawet najbardziej prostą kreskę.
O ja. Niech ta rozprawa będzie już za mną, bo muszę się spotkać z Białą Księżniczką.

Nie mamy skrzydeł,  a próbujemy lecieć. Bądź przy mnie. Stęskniłam się już. Nie mogę się doczekać aż znowu się do Ciebie przytulę.
Może i to jest jak trucizna.
W sumie życie jest trucizną. Zabija Nas. Ale na tym polega. Doceniam je mimo wszystko.
Coś mnie niszczy.

Napisałabym tu jeszcze więcej, ale nie potrafię. Blokuje mnie cos i nie potrafię nic obrać w słowa.



sobota, 19 kwietnia 2014



 Tak, jestem pesymistką, zamiast cieszyć się i myśleć optymistycznie że będzie dobrze, ja od razu obstawiam to najgorsze. Nie chcę tego najgorszego.
Szczęście Nas osłabia.


Wesołych świąt wszystkim.

29 coraz bliżej.


Trudno.

piątek, 18 kwietnia 2014

środa, 16 kwietnia 2014



Wolne. Nie wiem już sama do kiedy. Wszyscy coś przekręcają, każdy mówi co innego, ok.
Dzisiaj się zdenerwowałam bardzo. Spędziłam taki piękny dzień sama, ponieważ ktoś po prostu poleciał w chuja, a ja ciągle jak głupia czekałam, nienawidzę takiego czegoś.
Zresztą chyba jak każdy.
Strasznie szybko to wszystko zleciało. Mamy już połowę kwietnia, jeszcze tylko 2,5 miesiąca i wakacje. Zdecydowanie za szybko. Wbrew pozorom zżyłam się z moją klasą. Gdy na początku ich zobaczyłam to moja myśl brzmiała "boże,same lamusy i kujony". Okazali się całkiem w porządku. Nie przypuszczałam też, że zżyje się w niej z konkretnymi osobami. Mam teraz w niej kilka bardzo ważnych dla mnie osób, którzy po prostu mają olbrzymią wartość.
Dzięki jednej z nich, zmieniłam nastawienie. Pokazała mi poprzez jedną historię z jej życia, że życie jest mimo przeszkód piękne. Tyle osób się starało, próbowało pomóc, nikomu się nie udawało. Jej się udało. Wydaję mi się też, że po prostu już mnie to wszystko puściło w pewnym momencie i tyle.

Co z Bogiem? On jest w końcu czy nie? Niby jestem wierząca. Ale czasami wątpie.To jest do mnie nie do pojęcia, że może być taki ktoś kto kieruje tym światem i czeka na Nas po śmierci. Czasami myślę, ze po prostu ludzie robią ze wszystkich idiotów. Mówią, aby być dobrym po to by kiedyś trafić do nieba. A tak naprawdę mogą przecież tak mówić po to,by na świecie chociaż trochę, w jakieś skali pozbyć się zła. Skoro Bóg jest jeden, to dlaczego jest tyle religii? A każda ma innego Boga? Który istnieje naprawdę? I czy w ogóle któryś z nich istnieje?Wierzę w życie po życiu. Ale co z niebem i piekłem? Wydaję mi się, że tych miejsc nie ma. Umierasz i po prostu coś się potem z Tobą tam dzieje. Ale nie zostajesz przydzielony do miejsca poprzez to co robiłeś podczas życia. To wszystko jest poplątane. Nie wiem co mam myśleć, moja wiara ciągle się waha.

Potrzebuje kogoś, kto mi powie że jestem dla niego wszystkim.
Dlaczego nie jestem ładna?
Nie chcę tak wyglądać.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014




29 kwiecień coraz bliżej, idzie do mnie wielkimi krokami a ja coraz bardziej trzęsę się ze strachu.
W sumie to nie wiem dlaczego, po prostu się boję, coraz mocniej.
Dzisiaj w końcu spotkałam się z Białą Księżniczką.
Denerwuje mnie ta pogoda. Zmienia się w przeciągu kilku minut, nie wiadomo co ze sobą zrobić. Gdy nie miałam co robić i z kim wyjść to pogoda była lepsza, teraz gdy mam jakieś plany to oczywiście znajduje się coś co je psuje. Tak, moje szczęście.
Myślę, że jest ze mną lepiej. Porównując to jak się czułam przez ostatnie chyba 10 miesięcy a to jak się czuję teraz to jest o wiele lepiej. O wiele lżej. W końcu. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak ja przetrwałam te 10 miesięcy bólu i cierpienia. To było straszne. Blizny zawsze pozostają, tak. Ale lepsze blizny niż otwarte rany, które poszerzają się z każdym ciosem w serce i w plecy, nawet te najsłabsze.

Sentyment do wielu miejsc i ludzi.
To wszystko zmienia się w takim tempie, że jest to wręcz nie do zauważenia. Zauważasz to dopiero później, gdy zdajesz sobie sprawę z tego co miałeś a juz tego nie masz, co robiłeś a czego już nie możesz, zauważasz wszystko postawione w zupełnie innym kierunku. Kierunku przeciwnym do Ciebie.
Każde miejsce ma jakieś wspomnienie.
Wspomnienie dalekie od Ciebie.


Gdy patrzył Ci w oczy,gdy tulił Cię mocno do siebie a Ty czułaś że mogłabyś teraz tak umrzeć, w jego ramionach, gdy spędzaliście ze sobą tyle czasu, a każda minuta była tak bardzo cenna, gdy uśmiechał się do Ciebie i dziękował Ci że jesteś, gdy był dla Ciebie wszystkim, wszystkim co się dla Ciebie liczyło, nie widziałaś nic poza nim. Gdy powtarzał Ci,że jesteś piękna i że nigdy Cię nie zostawi, że jesteś idealna, gdy trzymał Cię za ręke a Ty czułaś się bezpieczna, gdy był, był tylko Twój. Przecież to niemożliwe. Moment gdy zostaliście skreśleni. Skreśleni przez życie. Gdy wszystko posypało się na kawałki i nic nie dało się już poskładać.

To co było wczoraj dziś jest tylko stertą wspomnień.
Nic nie ważnych chwil, którymi Ty nadal żyjesz.

sobota, 12 kwietnia 2014

Spędziłam zdecydowanie udany dzień. Mimo wszystko brakuje mi bliskości. Bardzo. Po prostu nie wytrzymuję już z tego powodu, nie mogę dłużej być sama, ale nie mogę być też z kimś na siłe tylko po to by kogoś mieć. To wszystko jest chore, jezu.
Dowiedziałam się dzisiaj strasznej rzeczy, ile trzeba mieć siły by żyć dalej po takiej traumie.
Niech mnie ktoś przytuli mocno do siebie i powie, że jestem jego całym światem. Niech mnie ktoś pocałuje po czym powie że kocha mnie najbardziej na świecie. Zaraz się rozpłaczę. Mam dosyć patrzenia na te zakochane pary. Rzygam tym. Rzygam cąłym tym syfem.
Przyjdź ktoś. Niech ja coś poczuję, niech Ty ktosiu coś poczuj.
Nie mogę tak, jezu nie mogę.


piątek, 11 kwietnia 2014


Nie lubię gdy znikają z mojego życia ważne dla mnie osoby. Zresztą nikt nie lubi. Ale to boli mimo wszystko, boli że z osobami z którymi kiedyś dzieliłeś swoje myśli, dzisiaj dzielisz się tylko słowem "cześć".
Co straciłeś nigdy już nie odzyskasz, a jeśli zdarzy się że odzyskasz, to nigdy nie będzie w takim stanie jak było.Wszystko zmienia się z prędkością światła. Każdego dnia. Wystarczy jeden by stracić to co tworzyło Twój świat i by zyskać coś co wcześniej było Ci nieznane.
Czuję się jakoś dziwnie.

To nie jest takie proste zapominać o ludziach.

środa, 9 kwietnia 2014


Nie piszę tutaj już codziennie bo po prostu mi się nie chce lub nie wiem co pisać. Czasami mam totalną dziurę w głowie i wtedy ciężko.
Mam plany na przyszłe dni, postępy.
Ale co z tego, że coś się ułożyło skoro i tak zawsze znajdzie się coś co rozpierdoli człowieka psychicznie? Nie wiem, to tak jakby było się zamkniętym w jakieś klatce, w której otaczają Cię różne przedmioty, takie które sprawiają że na twarzy pojawia się uśmiech i te przeciwne. Ale mimo wszystko jesteś w tej klatce.
Ciągle za kimś tęsknię. Za wszystkimi po kolei. Straszne.
Tyle stracić. Znowu to piszę. Po prostu znowu stwierdzam fakty.

Panicznie boję się śmierci. Nie chcę umierać. Gdy wcześniej chciałam umrzeć przez kilka mięsięcy, ale nie miałam odwagi czegokolwiek zrobić, tak teraz bardzo tego nie chcę.
Pomyślcie sobie jaki to jest ból dla rodziców. Stracić dziecko. Twoje życie wtedy nigdy już nie będzie takie jak kiedyś. Jeśli kiedyś będę miała dziecko, to byłby to mój najgorszy dzień w całym życiu gdyby ono odeszło.
Nie mam dziś trochę weny do pisania.

Nie wiemy nic. Tak naprawdę nic nie wiemy. Jesteśmy pustymi duszami, które żyją martwe w świecie pełnym egoistycznych istot i przeszywającego nas na wylot bólu, który oddycha z nami żywiąc się naszym oddechem. Jesteśmy pionkami w grze. W grze, w której jeden niewłaściwy ruch sprawia, że zostajemy pożerani przez życie. Wypełnieni smutkiem stanowimy najsmaczniejszy kęs. Jesteśmy pożywieniem śmierci.


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Nie wiem już jak jest. Niby jest lepiej, niby powoli się układa, ale sama nie wiem.
Ciągle za kimś tęsknię. Za dużo osób straciłam.
Dzisiaj przypomniał mi się ten ciepły mocny ścisk jego. Przytulanie, gdy w jego ramionach czułam się tak bezpiecznie. Nigdy Cię nie zapomnę, nigdy.

Tęsknię też za dzieciństwem. Nadal jestem dzieckiem, ale to nie jest to samo co było kiedyś. Gdy cały dzień latało się na dworze bawiąc się w niestworzone rzeczy, gdy inaczej się patrzyło na świat i niczym nie przejmowało. To było niby tak niedawno temu a już tak bardzo tego brakuje. Zresztą jak tyle rzeczy z przeszłości. Tyle rzeczy minęło i nie wróci. Boli.

Zdałam sobie na dodatek sprawę z tego, że jestem brzydka. I to nie jest już kwestia gustu. Mam straszny ryj gdy się śmieję. Jak się uśmiecham nie jest tak źle. Ale nie gdy się śmieję.
Zazdroszczę wszystkim ładnym dziewczynom, wszystkim szczęśliwym osobom, wszystkim tym którzy są tacy otwarci do ludzi i są duszami towarzystwa, zazdroszczę tym wszystkim szczęsliwym parom. Nie wiem czy kiedyś zmienię do wszystkiego nastawienie, nie potrafię już patrzeć na to wszystko tak jak kieeedyś. Tyle dobrego, że zniknęły mi myśli samobójcze i zaczęłam bardzo bać się śmierci. Ale bardzo tęsknię za wszystkimi i wszystkim.



sobota, 5 kwietnia 2014


Wszyscy mnie już wkurwiają, jak macie się odzywać głównie wtedy gdy czegoś potrzebujecie, to już wcale się nie odzywajcie.

Spędziłam bardzo udany dzień. Zmienia mi się małymi kroczkami spostrzeganie świata. Blizny w psychice są nadal i będą, ale inaczej do tego wszystkiego podchodzę. To trochę skomplikowane, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Zresztą nieważne, dzisiaj się super bawiłam.
Mam co wspominać i git.

Ludzie, trochę więcej tolerancji. Kiedyś gdy widziałam jakąkolwiek osobę w glanach to po prostu już tym rzygałam, nie lubiłam po prostu takich ludzi metali,punków itp. Gdy takie osoby poznałam, zdałam sobie sprawę z tego, że to są normalni ludzie, są tacy jak wszyscy tylko inaczej wyglądają.Gatunek muzyczny jakiego się słucha i ubiór nie świadczy o człowieku.Każdy zasługuje na szacunek.

Strata zawsze boli najmocniej. Nie zliczę ile osób w życiu straciłam, ale to już nieważne, nauczyłam się z tym żyć. W środku zawsze mnie to gdzieś będzie boleć, ale po prostu przyzwyczaiłam się.
Jednak straciłam ostatnio kolejną bardzo ważną dla mnie osobę. Z dnia na dzień po prostu zaczęła się ode mnie oddalać.
Traktowałam go jak brata. Ufaliśmy sobie, wyżalaliśmy, pomagaliśmy,wygłupialiśmy. Był moim aniołkiem, który podtrzymywał mnie, nigdy nawet przez chwile nie twierdziłam że jest moim ciężarem. Wystarczyło bardzo mało czasu by stał się dla mnie tak ważny, od razu załapaliśmy super kontakt. Mogłam być przy Nim sobą. Pisaliśmy codziennie, widywaliśmy się co jakiś czas. W pewnym momencie z dnia na dzień kontakt zaczął się urywać. Zaczęliśmy się tak nagle oddalać.
Przestaliśmy pisać, o spotkaniu się to już w ogóle  nie było mowy. Bolało mnie to. Boli. Jeszcze na początku marca miałam go przy sobie. Teraz go nie mam. Brakuje mi go bardzo. Naprawdę. Ale nie będę się narzucała komuś, kto ma mnie w dupie. To nie jest tak, że skoro narzekam to czemu nic nie zrobię w tym kierunku by to naprawić. Zwróciłam mu już uwagę na ten temat. Ale cóż. Gdyby mu w jakikolwiek sposób zależało to by napisał. Odezwał się. A on nic.
Bardzo bym chciała by wszystko było  tak, jak jeszcze zaledwie miesiąc temu. By znowu był przy mnie. Ale go już nie ma. To boli. Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi, ale musiałam to napisać.

Strata zawsze miała jakiś plus. Mimo tego że cholernie cierpiałam, zawsze pojawiał się w nich jakiś nawet najmniejszy plus, taki prawie niezauważalny. W stracie jego nie ma żadnego. Nie było ani jednego minusa gdy po prostu go miałam jako przyjaciela.

Brakuje mi Ciebie, wróć.



piątek, 4 kwietnia 2014


Tak, wszyscy się odzywajcie tylko wtedy kiedy czegoś chcecie, wkurwiacie już tylko.

Dzisiejsza rozmowa, podczas której miałam aż szklanki w oczach, tak się wzruszyłam, zmieniła mi trochę podejście do życia, sposób myślenia. Zdałam sobie sprawę z tego, że życie samo w sobie jest cudowne. Ale ludzie je Nam niszczą. Ale warto żyć. Nawet jeśli ma polegać na samym cierpieniu. Tak już jest, że jedni mają w życiu łatwo a drudzy są żartem losu. Nie wyobrażam sobie teraz tak po prostu umrzeć. Odejść  stąd w nieznane i już nie wrócić. Boje się śmierci, strasznie zaczęłam się jej bać. Co będzie po niej? Przyzwyczaiłam się do bycia tutaj na Ziemii. Dziwnie tak.
Największy ból, gdy umiera ktoś kto był dla Ciebie tak bardzo ważny. Tego również się boje, że kiedyś przyjdzie moment gdy umrze mi ktoś taki.

Nie zmienia to wszystko faktu, że nadal twierdzę że mimo moich młodych lat, mam nieudane życie. Ale postaram się coś z nim zrobić. Jest tylko jedno. Może mi nie wychodzić. Ale na pewno się nie zabiję. Staram się inaczej patrzeć na świat.

Chciałabym być wzorem. Wiem, że nigdy nim nie będe, ale to naprawdę jest godne szacunku. Robić dla ludzi dobrze, pomagać im, ratować życie.
Podziwiam.


29 kwietnia mam sprawę w Sądzie. Trochę się denerwuję.

czwartek, 3 kwietnia 2014



Od poniedziałku czas się trochę ogarnąć z niektórymi rzeczami.

Ten czas leci za szybko. Zdecydowanie. Teraz mam 15 lat, gdy będę stara( jeśli dożyję) to będę bardzo żałowała mojego całego życia, że tak sobie je zmarnowałam. Będę chciała cofnąć się w czasie do czasów podstawówki, gimnazjum,wczesnej pracy. Zacząć wszystko od nowa. Teraz to jednak nie jest takie łatwe. Nie mogę nic zrobić. Jestem już skreślona.

Szkoda, że życie nie jest jak w filmach. Najlepiej romantycznych. Wszystko zawsze dobrze się kończy. Wszystko wydaję się tam takie kolorowe. Nie tak jak w prawdziwym życiu.Wszystko szare. Nudne. Monotonne. Puste. Ja jestem pustką. Jestem wrakiem. Nie ma mnie.

Nie wiem kompletnie co pisać. Nie wiem.




http://ask.fm/Sucharx3


środa, 2 kwietnia 2014


Jakoś powoli leci. Moje plany do końca tego tygodnia są bardzo ładne.
Czarno widzę swoją daleką przyszłość, ale co będzie to będzie. Trudno. I tak nie mam nic do stracenia, bo nie mam niczego.
Ludzie są straszni. Spora część coraz bardziej mnie denerwuje.

Nie musimy kogoś lubić, ale jeśli dana osoba nic nam szczególnego nie zrobiła, to zasłużyła na jakikolwiek szacunek. Nie możemy traktować ludzi jak śmiecie. Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy jak to bardzo trafia do człowieka. Owszem są osoby, które się różnymi rzeczami nie przejmą, ale są też takie wrażliwce, które potrafi zranić nawet najmniej brutalne słowo lub czyn. Nie wolno myśleć tylko i wyłącznie o sobie. Wszyscy wokół mają uczucia.
A to właśnie przez ludzi niektóre osoby mają taką samoocenę o sobie jaką mają. Jak ktoś ma być super pewny siebie gdy ciągle słyszy na swój temat same negatywne rzeczy dotyczące jej wyglądu, charakteru, po prostu jej osoby? Gdy nie raz ktoś powiedział coś złego na jej temat przy grupie ludzi robiąc z niej pośmiewisko? Tak jak napisałam, ludzie są straszni.

Przyjaźń? Cenna jest tylko ta prawdziwa.
Gdy widzisz, że 'przyjaciółka' nie podtrzymuje jej tak jak Ty, to myślisz że warto się wysilać?
Przyjaźń polega na zaangażowaniu obydwu osób, tak samo jak z miłością. A nie tylko jednej.
Dla mnie to poniżenie. Poniżeniem jest to, że gdy jestem- to wyjebane, a gdy mnie nie ma- to też wyjebane. To bez znaczenia. Ja już nic nie robię. Wyjebane. Tak samo jak Ty.

To wszystko to karma. Zdałam sobie z tego sprawę. Kara za wszystko co zrobiłam w życiu źle, za wszystkie błędy i za zranionych przeze mnie ludzi. Odbiło się to i wróciło do mnie. I tak powinno byc, ponieważ na to zasłużyłam.


poniedziałek, 31 marca 2014


Miałam o dziwo udany poranek. Wszystko dzięki magicznemu cacku.
Byłam dziś u wujka, który udzielił mi korków z matmy, wyszłam jeszcze na pół godziny z Kingą i wróciłam do domu.

Jednak rzeczywiście ludziom nie da się ufać, najlepiej nic im nie mówić. Nie mówię że nikomu. Ale tylko tym nielicznym. Co za chory świat.
W oczach widać całą prawdę smutku, widać wszystko. Nie każdy jednak umie w nich cokolwiek wyczytać. Niewiem, czy już tego nie pisałam. Niewiem, ciąglę się powtarzam, walić to. To jak się czuję w zasadzie ciągle sie powtarza. Nic się nie zmienia.
W moim życiu nic się nie zmienia. Ciągle samotna,ciągle niechciana, odpychana, bez niczego i nikogo.  Niedługo nie będę miała się do kogo odezwać, będę rozmawiała jedynie ze sobą. Wszyscy się tak szybko oddalają, robią to z taką prędkością że nie jestem w stanie ich dogonić, biegnąc ciągle się potykam i przewracam. O to chodzi. Mam być cała poobijana psychicznie. Mam być z samych strzępów, i cierpieć każdego dnia. Niech ten świat mnie wykończy. Zamknę się w sobie już całkowicie i na długo, dam wszystkim święty spokój. Tak będzie najlepiej.
Nie umiesz oddychać.
Nie umiesz się cieszyć.
Nie umiesz żyć.
Nic nie potrafisz.

Zastanawiasz się dla kogo cokolwiek znaczysz. Szukasz, po dłuższym zastanowieniu zdajesz sobie sprawę z tego, że szukasz rysunku na białej kartce. Szukasz coś , czego nie ma. Nie ma już nic.

I moje serce nie ma sił, ale pompuje krew.

niedziela, 30 marca 2014






Ten piękny słoneczny dzień spędziłam samotnie na kocu na wałach nad Odrą. Nie widziałam tam nikogo na kocu samego, wszyscy co tam byli siedzieli ze znajomymi, robili grilla, pili, dobrze się bawili. Mi jest najwidoczniej dane to by takie piękne dni spędzać sama.Cóż.

Boli mnie to coraz mocniej. Zdałam sobie sprawę z tego że jest to teraz główną rzeczą w moim życiu która mnie niszczy. Mój główny problem który rozpierdala mi w tym momencie psychike. Nie chcę tak dłużej. Chcę normalnie żyć. Chcę mieć wokół siebie ludzi z którymi będe mogła wyjść każdego dnia, z którymi nigdy nie będzie nudno z którymi będziemy tworzyć taką rodzinę. Chcę móc odczuwać radość, patrzeć na świat normalnymi oczami a nie na szaro. Chce mieć kogokolwiek dla kogo będe ważna. Czuję sie cholernie samotna i niepotrzebna nikomu. Robię za mgliste tło. Ja jestem dla wszystkich a dla mnie nie ma nikogo. Nie chcę takiego życia. Życia pełnego bólu, nieszczęścia, pustki i samotności. Tego się nie da nazwać życiem.Ból za bólem. Bezsilność za bezsilnością. I ta jebana samotność. Najlepszy przyjaciel który stał się największym wrogiem. On mnie zabija, jest silniejszy ode mnie. Pokonuje mnie każdego dnia, każdego dnia sprawia że rozpadam się. Umieram w środku.Nikt mnie nie ratuje. Nikt nie chce mnie ratować. Ludzie myślą tylko o sobie i o swoich napchanych dupach. Ten świat jest straszny.

Bezsilność.


sobota, 29 marca 2014



Dzisiejszy dzień spędziłam do 16 z Natalką, potem musiała jechać do babci. Spędziłam więc resztę dnia sama, posiedziałam sobie na ruinie na polach koło 2, porysowałam, posłuchałam muzyki. Rzucanie palenia trochę mi nie wyszło, jestem za słaba.

Chce mi się płakać. W zasadzie niewiem czemu. Jest mi smutno. W sumie to normalne. Chyba zaraz się rozryczę. Nienawidzę swojego życia. Nie wymagam wiele, naprawdę. Ale nie mam niczego. Wszystko jest nie tak.


Czujesz jak toniesz? Czujesz jak toniesz w rzecze swoich wspomnień? Rzece wylanych przez Ciebie łez? Nawet nie wiesz kiedy ich się tyle nazbierało.
Ludzie bardziej powinni zwracać uwagę na to co mówią. Na siłę słów które zadają w czyjąś stronę.
Nie każdy ma mocną tarczę.

W sumie niewiem co pisać. Mam nagle taką pustke i nie potrafie nic obrać w zdania. Zresztą po co milion razy pisać to samo.


piątek, 28 marca 2014



Dzisiaj w końcu wyszłam na dwór z Kacprem, nie pamiętam kiedy ostatnio razem wyszliśmy. No i był jeszcze Pietruch, było w porządku.
Niewiem co jutro będę robić, miałam wyjść z Michałem ale niewiem jeszcze.

W sumie to nie mam nic. Za dużo straciłam. Chyba znowu to piszę. Po prostu znowu myślę na ten temat. Kiedyś mimo że nie miałam super życia, w sumie pod pewnymi względami tez nie było za fajnie i nie chciałabym do tego wrócić, ale mimo tego miałam cenne rzeczy których nie mam dzisiaj.
Miałam ekipe. Miałam każdego dnia z kim wyjść. Ludzi dla których wskoczyłabym w ogień.
Wszystko tak szybko zleciało. Wszystko tak szybko straciłam.
Jestem zwykłym zerem, pierdolonym nikim. Do niczego się nie nadaję. Jestem bezużyteczna.
Nie zasługuję na nic. Wszystko tylko całe życie pieprzę. Kurwa.

Życie uczuciowe również przepełnia się nudą. W sumie jak całe życie i to jak patrze na świat. Wszystko nudne. Do nikogo nie potrafię nic poczuć, wszystkich od siebie odsuwam. Albo oni odsuwają się ode mnie. Wszyscy się ode mnie odsuwają, spychają mnie gdzieś na drugi tor po którym nic nie jeździ. Robię się tłem. Coraz bardziej samotna i zniszczona. Czy można być bardziej?
Tak będzie do końca życia.
Na dodatek niewiem dlaczego, ale zatęskniłam.
Trochę naprawdę zatęskniłam.
W sumie minęło całkiem sporo czasu. Ale jakoś.  Brakuje mi tego wszystkiego, co było. Jestem beznadziejna, nie umiem nawet oddychać, robię to źle. Sama niewiem kim jestem. W sumie. Kim ja jestem? Oprócz zerem i nikim. Kim? Za bardzo skomplikowana. Ciągle sobie przeczę. Wiecznie niezdecydowana. Straszne. Robię się chłodna z zewnątrz. Niby mam wyjebane. Niby nie potrzebuje żadnej bliskości. Ale coś jednak. Jednak jakaś część mnie tęskni za bliskością, ale taką prawdziwą. Nie sztuczną. A problem jest w tym, że ja już nie potrafię takiej odczuwać. Jezu kim ja jestem.
Zostawcie mnie kurwa wszyscy, nie zasługuje na nikogo. Nie zasługuje na nic.

środa, 26 marca 2014

To niesamowite, że człowiek może mieć w sobie tyle bólu.

W sobotę zmieniamy czas na czas letni, wcale mnie to nie pociesza. Dni będą jeszcze dłuższe, kurwa wręcz fantastycznie. W sumie dzisiaj tyle co wyszłam to do pasażu do KFC, zjadłam i wróciłam do domu. Cały dzień nie paliłam, pierwszy dzień udaje się, zobaczymy jak będzie z następnymi z rzucaniem fajek.
Gdy nie masz nic , nie masz nic do stracenia. Tyle już straciłeś.
Nie jest dobrze. W sumie jak zawsze. Ale mam coraz bardziej dość. Ile można, pytam się ile można.
Na pewno na pomaganie innym w ich problemach nie mam już siły, mimo że to zawsze była moja dobra strona. Nie mam już na to siły, dosyć mam tego, gdy sama nie daję sobie ze sobą rady.
Będę rysować, będe pisać, robić zdjęcia jezu niewiem, cokolwiek. I tak mam już więcej zajęć takich dla siebie, co mogę robić by się przez chwilę nie nudzić. Trzeba zacząć to robić bardziej intensywnie, bo po prostu pierdolnę z nudów. Chciałabym chociaż zacząć odnosić jakieś sukcesy. Ale moja przyszłość jest czarna, widzę siebie na kasie w sklepie za kilka lat. Cóż.

Samotność stała się moim cieniem. Jest ze mną zawsze, stawia ze mną kroki i mnie nie opuszcza.





..............

wtorek, 25 marca 2014




Nie chce tych długich słonecznym dni, prawda jest taka że się ich boję. Zimę lubię ze względu na to, ze są krótkie dni, szybko robi się ciemno, jest zimno i spokojnie można pół dnia spędzić w domu.
Gdy teraz jest coraz dłużej jaśniej, jest cieplej to głupio tak nigdzie nie wyjść. Zacznie się więc rozmyślanie z kim wyjść na dwór, samotne spędzanie słonecznych dni w domu lub samotne jeżdżenie byle gdzie,gdy już nie będe miała z kim spędzić dnia, tylko po to by gdziekolwiek wyjść. Nie chcę tego.

Co za monotonnia. Każdy dzień taki sam. Nawet gdy się czymś różni, każdy jest taki sam po prostu. Ciężko teraz znaleźć coś co sprawiało by mi sporo radości. Uśmiech to maska, to że ktoś się śmieje nie oznacza że jest super radosny. Nie odczuwam już szczęścia :) Baaardzo rzadko zdarzy się, ze je poczuję, że poczuję radość. Na ogół jej nie czuję, jest pusta.  Nic nie jest takie jak kiedyś :)

W życiu każdego człowieka przychodzą takie momenty, gdy traci wszystko co posiadał, co było dla niego najcenniejsze.

Płacz pomaga nam się na chwilę oczyścić z całego bólu. On i tak jest w nas nawet gdy nie czujemy go. Jest obecny, robi za magnes a my za lodówkę. Ale płacz jest lekiem. Jednak czasem nie ma nawet na to siły.
Tyle razy na samym dnie, tyle razy pozycja leżąca, tyle razy sztylety wbite w plecy, tyle razy skopana :)


Jutro mam wf, mam ochotę sobie poćwiczyć. Od jutra rzucam palenie, ale już tak na poważnie. Zobaczymy, czy mi wyjdzie.

Tak, odchodźcie wszyscy racja. Bo przecież mało ludzi straciłam w życiu. Bo przecież wszystko muszę przetrwać, więc co to za różnica czy ktoś mi strzeli kulke w łeb, czy odetnie go siekierą.
Mam coraz mniej. Coraz więcej osób się oddala.

Nie potrzebujesz wody, żeby czuć że toniesz
Nie potrzebujesz ognia, by poczuć jak płoniesz.

poniedziałek, 24 marca 2014


Dzisiaj byłam na wizycie u psychologa :)
Za oknem deszcz, powoli mnie to denerwuje. Do siedzenia w domu pogoda idealna, ale gorzej gdy chce się juz nawet na tą chwile wyjść do sklepu.
Wczoraj pewna osoba strasznie podniosła mi ciśnienie, chodzi o to że po tej bym sie takich rzeczy nie spodziewała, ale najważniejsze że już jest okej.
Czekamy na urodziny Kingi :)

Ludzie mnie coraz bardziej i bardziej denerwują. Nawet Ci których nie znam. I Ci bliscy także.

Mamy tak mało lat, ledwo odrosnęliśmy od ziemi, a już chcemy ją opuścić. To jest tragiczne co się teraz dzieje na tym pieprzonym świecie. A ludzie zamiast sobie pomagać, wolą sobie jeszcze bardziej dobić, myślą tylko o sobie i nie patrzą na to że mogą drugą osobę bardzo mocno zranić.
Nie mam dzisiaj zbytnio weny do pisania, notka pisana na szybko.

Chciałeś się kiedyś zabić? Myślisz o tym? Nie rób tego. Wiem, że czasami jest tak ciężko i tak bardzo boli, że najlepszym wyjściem wtedy wydaje się śmierć. Ale to tylko nasze błędne myśli. Zaczne smęcić na temat egoizmu,tak. Gdy czytałam ciągle te same rzeczy typu "pomyśl o swoich bliskich" to chciało mi się rzygać, wtedy takie gadanie mnie jeszcze bardziej irytowało. Ale to są święte słowa, zależy jak bardzo potrafisz je wziąć do siebie. Przejdź się na cmentarz. Usiądź przy jakimś grobie i spróbuj sobie wyobrazić go z imieniem i nazwiskiem jakieś bliskiej Ci osoby. Wyobraź sobie jej pogrzeb. Tłum zapłakanych ludzi. Najgorsza ze świadomości to ta, że nigdy więcej nie zobaczysz jej już na oczy. Bynajmniej dopóki żyjesz. Wiesz, że wszystko już nie wróci. Straszne uczucie. Później spróbuj sobie wyobrazić ten nagrobek ze swoimi inicjałami. Postaw się na miejscu osób, które przyszły by na Twój pogrzeb. Mimo Twoich błędnych myśli - tak, przyszedł by na pewno tłum ludzi mimo że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Spróbuj popatrzeć w przyszłość, gdybyś miała być sprzedawcą, aktorką czy obojętnie kim. A teraz pstryk. Na przyszłość bez Ciebie, której nie ma, bo nie będziesz żyć. Czasami lepiej się zastanowić, najgorsze co może być to odbierać sobie życie przez impuls. Śmierć to nie jest wyjście, choć nie raz nam sie tak wydaje. Lepiej być martwym tu na ziemi - żyjąc, niż pod ziemią pod nagrobkiem ze swoim imieniem i nazwiskiem. Śmierć czeka każdego z nas. Życie mamy tylko jedno. Nie odbierajmy go sobie.


Nic się u mnie nie zmieniło, zmieniło się tylko to podejście. Uwierzcie, moze i do Was coś dojdzie w pewnym momencie. Nie ulegajcie, nie poddawajcie się. Leżcie, ale nie upadajcie jeszcze niżej niż dno.

niedziela, 23 marca 2014

Za oknem deszcz, cały dzień spędzony sobie w domu. Chociaż może pojadę na chwile do babci? Nie wiem, zobaczymy.
Grałam przed chwilą w simsy ale mi się znudziło. Nawet na tym necie mi się nudzi, nie mam pojęcia czym się zająć. Obejrzała bym sobie jakiś film ale nie mam jak.

Jutro wizyta u mojej pani psycholog. I lekcje do 13:20 :)

Tak sobie pomyśleć, że jeszcze rok temu wszystko było w porządku. W sumie nigdy nie miałam jakiegoś udanego życia, zawsze dochodziły jakieś noże wbite w plecy lub serce, ale jeszcze rok temu nie miałam takich blizn w psychice, takiego myślenia jak mam teraz, miałam każdego dnia z kim wyjść. Wszystko za szybko się zmienia. Mam 15 lat, nawet niewiem kiedy to zleciało. Jutro już będe miała 20 lat. Trochę boję się przyszłości. Nie widzę jej. Nie mam żadnej.
Spędze swoje całe życie samotna. Będę miała własne mieszkanie ( jesli je będę miała ), które zapełnie kotami. I całymi dniami będe w nim siedziała, ewentualnie wyjdę do sklepu kupić coś do jedzenia, oczywiście wszystko co najtańsze, bo na droższe nie będzie mnie stać.
Nie rozumiem, dlaczego jedni mają życie jak z bajki, a drudzy całe życie dostają kopniaki leżąc. Możliwe, że już to pisałam. W sumie co to za różnica. Może kiedyś napiszę jakąś książkę? Chciałabym, ale wątpię że mi się uda. A jeśli już uda, to będzie nadawała się jedynie na makulature.
Nie mam zbytnio nawet pomysłów. Znaczy niby mam, ale nie potrafiła bym chyba tego tak wszystkiego rozłożyć.

Tęsknię za żyletką. Ale narazie nie mogę, eh.

Coraz więcej ludzi mnie irytuje, coraz więcej z nich mam już dosyć.
Postanowiłam rzucić palenie. Narazie rzucam stopniowo ( ograniczając ). Co będzie dalej to się zobaczy.

Trochę tak smutno. W sumie co w tym dziwnego.
Cisza pełna krzyku :)))


Łatwo dobić człowiekowi, prawda ? Łatwo zrobić z niego śmiecia.








Siedziałeś w barze jak co weekend - chlałeś. Niedługo chyba tam zamieszkasz na stałe.




Rzucone 'cześć' od tak po dłuższej chwili. Pustka pomiędzy ludźmi, którzy przecież razem żyli.

sobota, 22 marca 2014

Dzień w sumie bardzo mi się podobał. Byłam na dworze z punkowcami, w życiu bym nie pomyślała że kiedykolwiek wyjdę z takimi osobami. Ale było przyjemnie, dużo się działo, super atmosfera i takie tam :)

Muszę się czymś zająć.
Mam dosyć tego codziennego martwienia się z kim wyjść. Może się nie wydaje że nie mam. Ale tak nie jest, bo nie lubię wychodzić na dwór z osobami przy których się nie czuje swojo, zamulam itp.
A wbrew pozorom, jestem taka że przy mało kim się tak maksymalnie otwieram, to zależy, naprawdę. Ale coraz bardziej tracę, wszystko zmienia się w dużym stopniu. Aż boję się wakacje. Że spędze całe sama albo co.
A z punkowcami nie mogę wychodzić za często, czasami wyjdę z nimi ale nie mogę się tak z nimi zadawać, bo przeczę sama sobie , no po prostu nie mogę i tyle, nie jestem taka jak oni i nie będe, tyle.


Brakuje mi bliskości z kimś do kogo bym coś czuła. Wszystko stało sie takie z kamienia.
Chciałabym by pojawił się w moim życiu ktoś kto zawrócił by mi w głowie, i jednocześnie żebym ja się tej osobie spodobała. Pokręcić, być razem. Spędzać prawie każdy dzień. Jezu, niewiem, brakuje mi po prostu takiego czegoś. Mam dosyć już tego muru wokół serca. Niech go ktoś rozwali.

moje życie nie jest pod każdym względem takie jak powinno. Nic.
Tak naprawdę nic nie jest dobrze. I nie będzie.


Marna ja.

Zawsze tylko trace.
No tak, zasłużyłam na samotność, ok.


piątek, 21 marca 2014


Dzień wagarowicza spędzony w szkole :) Pokaz talentów okej, miałam się dzisiaj widzieć z Klaudią ale coś nie wyszło. Byłam z Kingą w pasażu i było okej.
Na razie staram się o niczym takim złym nie myśleć, nie przejmować się.
Postanowiłam trochę wziąć swoje życie w garść. Znaleźć sobie cel, jakieś zajęcie. Coś co bedzie sprawiało mi przyjemność i będe temu poświęcała troche czasu.
Może tak będzie lepiej, zobaczymy jak długo wytrzymam bez przejmowania się.
Ale prawda, że strasznie się czuję jak widzę zakochane pary nawet kurwa w moim wieku, co są razem po kilka mięsiecy, rok, więcej i są tacy szczęśliwi. Miłość to także cierpienie, ale naprawdę super trafić na taką osobę która całkowicie Cię dopełnia.

Czas zacząć troche zbierać kasy i nakupować sobie ciuchów.
Muszę przytyć, zdecydowanie za bardzo ostatnio schudłam. Nie mogę być aż taka chuda. Będę jadła na siłe, nie mam innego wyjścia.

Nie ratuj czegoś, co Cię niszczy.


Albo ktoś mnie lubi taką jaką jestem, albo nie lubi wcale.
Charakter wyrabia się poprzez to co w życiu przeżyłeś.
Nie lubię swojego charakteru mimo wszystko, ale muszę z nim żyć.




czwartek, 20 marca 2014


Tak wiec narazie postanowiłam się nie przejmować tym całym przypałem. Co będzie to będzie.
Jutro dzień wagarowicza ale idę do szkoły, będzie jakiś pokaz talentów i chciałabym go zobaczyć :)
Ogólnie to coraz więcej rzeczy i ludzi mnie denerwuje.

Tak patrzę sobie w przeszłość. Strasznie się zmieniłam. Może nie każdy to zobaczy, ale ja to widzę i to się liczy. Z jednej strony dobrze, bo wyrobił mi się charakter którego wczesniej nie posiadałam. Z drugiej? Kiedyś jakoś wszystko było takie inne. Miałam większe życie towarzyskie, zadawałam się z większą ilością osób. Nie martwiłam się każdego dnia z kim wyjdę, ponieważ zawsze miałam z kim.
Wszystko się pozmieniało. Ograniczam się do określonych osób, nie wychodzę tak często wielkimi ekipami, rzadko się to zdarza. Najczęściej lepiej się czuję w małym gronie, we dwójkę i to z osobą/osobami przy których się nie stresuję itp. No chyba że zdarza się ze mam ochote wyjść większym towarzystwem, co jest także nie częste.
Niewiem, wszystko się strasznie szybko zmieniło.

Wkurza mnie to, ze w wielu sytuacjach zawsze mam dwie strony swojego zdania.

Tyle w tym swoim krótkim życiu straciłam, straszne. Tylu ważnych ludzi.
Nic na to nie poradzę, nie na wszystko ma się wpływ.

Czasami popełniamy też błędy, które odbijają się na teraźniejszości mimo ze je naprawiliśmy.
Czasu nie cofniemy, musimy z tym żyć.
Nie każdy ma super piękną twarz, nie każdy ma super charakter.
Chciałabym być inna. Ale niestety do końca życia muszę być już tylko tą nędzną sobą.

To że coś jest widzialne nie oznacza, że to widzimy





Nie mamy skrzydeł by latać, a mimo tego to nasz cel
nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego miejsc.

środa, 19 marca 2014


Strasznie się porobiło.. To jest na mnie za dużo, myslałam że gorzej już nie może być.Nie mam siły. Strasznie się boję. Nie chcę tego. Co ja najlepszego narobiłam. Strasznie żałuję. Jeszcze tego brakowało, mam dosyć.


Zmarnowałam sobie życie do końca. Wszystkim. Tym co robie, tym jaka jestem, tym jaką wybrałam sobie drogę, swoim codziennym humorem. Dlaczego nie moge mieć normalnego życia? Wszystko jest zawsze na nie, a życie jest przeciez jedno, dlaczego nie może to do mnie dojść?

Zabierzcie mnie z tego kurewskiego świata.

Nic już nie będzie normalne. Nigdy. Zostałam stworzona po to by cierpieć, bo to bym dostawała same kopy w dupsko.


eh.............



wtorek, 18 marca 2014


Dzisiejszy dzień to przypał za przypałem. Narobiłam sobie lipy z policją, jutro muszę odwiedzić komisariat. Przed chwilą wyszła ode mnie Kinga, pośmiałyśmy się dużo, oglądałyśmy moje stare filmiki na których robie z siebie totalną idiotkę i inne.

"Kocham" to takie puste słowo. Słyszało się je tyle razy, za każdym razem okazywały się one puste. A "na zawsze" jest krótsze niż nam się wydaje.
Miłe uczucie być kochanym, mieć kogoś dla kogo będziemy wszystkim, gdy mamy się do kogo przytulić i po prostu być. Ale po co zaspokajać tą potrzebę obecności takiej osoby pierwszą lepszą osobą? Takie coś kompletnie nie ma sensu. Zresztą co ma sens. Czasem lepiej być samotnym niż z byle kim. Związek to nie tylko status, przytulanie, całowanie, spędzanie czasu. To jest więź. Więź pomiędzy dwoma ludźmi. Nie bez powodu to się tak nazywa. Nie ma więzi = nie ma związku. Tyle w temacie.

Czasami nienawidzę tych wszystkich ludzi. Traktują jak śmiecia, nie zwracają uwagi na to że to boli.

I jak tu kurwa mieć wysoką samoocenę.
I tak jest lepiej niż było kiedyś.
Ale jestem wrażliwą osobą, bardzo łatwo mnie zranić. Czasem wystarczy proste słabe słowo, by mocno we mnie trafić. Jakaś głupia odzywka.


Niestety nie urodziłam się z zajebistym charakterem, którym przyciągam do siebie tłum ludzi. Niestety nie jestem piękną chodzącą boginią która może mieć każdego. Nie jestem pewną siebie otwartą duszą towarzystwa która zawsze jest w centrum uwagi.


To tylko JA. Nikt ważny dla świata. Nikt ważny.
Osoba, która ciągle traci. Od której ludzie odchodzą.




ej brak mi ciebie i choć tamto już nie wróci
                       chce zapomnieć i kurwa przestać się smucić

poniedziałek, 17 marca 2014


Hej :)
Dziś w szkole jak w szkole, więcej zmulałam bo nie miałam siły i ochoty jakoś zbytnio rozmawiać :) Tyle dobrego że kończyliśmy o 12:15 bo odwołali nam matme. Po przyjściu do domu i zjedzeniu obiadu pojechałam na Psie Pole i powędrowałam nad Widawe. Jadąc autobusem już w oczach mi się zbierały łzy więc pójście nad Widawe to było dobre rozwiązanie. Pochodziłam sobie, posłuchałam muzyki, popłakałam i znalazłam miejsce gdzie mogłam usiąść to sobie posiedziałam. Miałam ochote pobyć tylko sama. Byłam później u babci i pojechałam na pasaż do Kfc gdzie zjadłam Bsmarta z iTwistem. No i wróciłam do domu.

Rzygam już tymi wszystkimi zakochanymi parami, ponieważ wiem że ja tak nie będe miała. Może to sie wyda troche głupie, bo mam dopiero 15 lat, ale niestety jestem pesymistką i nie wierzę w to, że kiedykolwiek mi się ułoży. Patrze na świat widząc tylko ciemne kolory i do tego się już przyzwyczaiłam, nie wyobrażam sobie by to się zmieniło bo po prostu to by było dla mnie coś dziwnego. Nie tak łatwo już mi przywiązać się do kogokolwiek, a moje serce zostało okryte kamienną tarczą, którą bardzo ciężko rozbić. Tam w środku znajduje się jeszcze jakaś cząstka jego. Niestety.Po prostu mam do niego olbrzymi sentyment. To nie jest tak, że nadal go kocham. Nie, słowo kocham to zbyt mocne pojęcie. Kochałam. Bardzo mocno. Do nikogo nigdy nie czułam czegoś takiego jak do niego, jezu. Ale minęło już sporo czasu. Patrze teraz na niego jak na osobę, która kiedyś BYŁA dla mnie najważniejsza, ale już nie jest. Znaczy tak mi się zdaję że tak na niego patrzę.
Wszystko jest chore, czasem sama siebie nie ogarniam. Fajnie jest mieć dla kogo wstawać każdego pieprzonego dnia. Gorzej być samotnym. Pod każdym względem.

Znacie to uczucie, kiedy niby macie tyle znajomych, macie przyjaciół a czasami nie macie z kim wyjść? Mam tak często. Jakoś przyzwyczaiłam się też do samotności. Ona mnie strasznie niszczy, ale stała się moim cieniem.
Jest zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu.






Trace coraz więcej osób. Czuję to. W sumie racja, zasługuję na to. Zasługuję na wszystko co najgorsze. W końcu jestem nikim.




Więc nie pisz i nie dzwoń, już nie rośnie tętno
I wszystko mi jedno, Ty to tylko przeszłość!

niedziela, 16 marca 2014

Każdego dnia wstajesz i żałujesz że sie wybudziłeś. Patrzysz na świat przez czarne okulary, nie dostrzegasz już barw tego pieprzonego swiata , normalnie funckjonujesz ale nie widzisz w tym sensu. Płomień nadzieji na lepsze jutro zgasnął, już dawno, wiesz że nic dobrego Cię już nie spotka. Nie zasługujesz na to, jesteś tylko śmieciem, nic nie wartym zerem. Ludzie od dłuższego czasu próbują Ci to pokazać. Mimo bliskich osób którzy jakimś cudem są przy Tobie, czujesz sie cholernie samotna. Samotność jest straszna. Duży krok ku śmierci. Ludzie to pieprzeni egoiści. Na obrazie Twojego marnego życia panuje już tylko czerń :)
Chujowa dzisiaj pogoda.
Idealnie pasuje do mojego wnętrza :)



Każdy zasługuje na kogoś dla kogo będzie wszystkim.


 
Ty? Coraz bardziej zapominam. Minęło już sporo czasu. W mojej głowie jesteś już coraz rzadziej.
Ale nie żałuję tego wszystkiego. Sporo się nauczyłam. Już wiem, że nie warto wierzyć w słowa 'na zawsze' , bo na zawsze jest krótsze niż nam sie wydaje. Sprawiłeś że mam teraz serce z kamienia, już nie tak łatwo mi się do kogoś przywiązać.


Ludzie są strasznie naiwni. Myślą że jak się uśmiechasz to wszystko jest u Ciebie w porządku. A Uśmiech jest tylko maską naszej prawdziwej twarzy.



 Przyzwyczaiłam sie już do tego że nigdy nie jest tak jakbym chciała.
Nic dziwnego.
Ale siła którą posiadam coraz bardziej się wyczerpuje.


Coś jest później tego nie ma. Wszystko szybko się zmienia.
Masz wszystko i nagle zostajesz z niczym.

 :(


I nie mów, że to minie, bo wiesz że nie jest dobrze
Każdy ma prawo czasem poczuć się samotnie.