poniedziałek, 31 marca 2014


Miałam o dziwo udany poranek. Wszystko dzięki magicznemu cacku.
Byłam dziś u wujka, który udzielił mi korków z matmy, wyszłam jeszcze na pół godziny z Kingą i wróciłam do domu.

Jednak rzeczywiście ludziom nie da się ufać, najlepiej nic im nie mówić. Nie mówię że nikomu. Ale tylko tym nielicznym. Co za chory świat.
W oczach widać całą prawdę smutku, widać wszystko. Nie każdy jednak umie w nich cokolwiek wyczytać. Niewiem, czy już tego nie pisałam. Niewiem, ciąglę się powtarzam, walić to. To jak się czuję w zasadzie ciągle sie powtarza. Nic się nie zmienia.
W moim życiu nic się nie zmienia. Ciągle samotna,ciągle niechciana, odpychana, bez niczego i nikogo.  Niedługo nie będę miała się do kogo odezwać, będę rozmawiała jedynie ze sobą. Wszyscy się tak szybko oddalają, robią to z taką prędkością że nie jestem w stanie ich dogonić, biegnąc ciągle się potykam i przewracam. O to chodzi. Mam być cała poobijana psychicznie. Mam być z samych strzępów, i cierpieć każdego dnia. Niech ten świat mnie wykończy. Zamknę się w sobie już całkowicie i na długo, dam wszystkim święty spokój. Tak będzie najlepiej.
Nie umiesz oddychać.
Nie umiesz się cieszyć.
Nie umiesz żyć.
Nic nie potrafisz.

Zastanawiasz się dla kogo cokolwiek znaczysz. Szukasz, po dłuższym zastanowieniu zdajesz sobie sprawę z tego, że szukasz rysunku na białej kartce. Szukasz coś , czego nie ma. Nie ma już nic.

I moje serce nie ma sił, ale pompuje krew.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz