środa, 9 kwietnia 2014
Nie piszę tutaj już codziennie bo po prostu mi się nie chce lub nie wiem co pisać. Czasami mam totalną dziurę w głowie i wtedy ciężko.
Mam plany na przyszłe dni, postępy.
Ale co z tego, że coś się ułożyło skoro i tak zawsze znajdzie się coś co rozpierdoli człowieka psychicznie? Nie wiem, to tak jakby było się zamkniętym w jakieś klatce, w której otaczają Cię różne przedmioty, takie które sprawiają że na twarzy pojawia się uśmiech i te przeciwne. Ale mimo wszystko jesteś w tej klatce.
Ciągle za kimś tęsknię. Za wszystkimi po kolei. Straszne.
Tyle stracić. Znowu to piszę. Po prostu znowu stwierdzam fakty.
Panicznie boję się śmierci. Nie chcę umierać. Gdy wcześniej chciałam umrzeć przez kilka mięsięcy, ale nie miałam odwagi czegokolwiek zrobić, tak teraz bardzo tego nie chcę.
Pomyślcie sobie jaki to jest ból dla rodziców. Stracić dziecko. Twoje życie wtedy nigdy już nie będzie takie jak kiedyś. Jeśli kiedyś będę miała dziecko, to byłby to mój najgorszy dzień w całym życiu gdyby ono odeszło.
Nie mam dziś trochę weny do pisania.
Nie wiemy nic. Tak naprawdę nic nie wiemy. Jesteśmy pustymi duszami, które żyją martwe w świecie pełnym egoistycznych istot i przeszywającego nas na wylot bólu, który oddycha z nami żywiąc się naszym oddechem. Jesteśmy pionkami w grze. W grze, w której jeden niewłaściwy ruch sprawia, że zostajemy pożerani przez życie. Wypełnieni smutkiem stanowimy najsmaczniejszy kęs. Jesteśmy pożywieniem śmierci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz