Mam ochotę się po prostu poryczeć. Sama nie mam pojęcia dlaczego. Po prostu, potrzebuję tego. Ale nawet nie mam zbytnio powodów. Sama nie wiem, może i mam. Drugi wieczór pod rząd czuję się strasznie. Miałam się uwolnić, przecież uwolniłam się, więc co jest? Dobrze, że to tylko wieczory. Niech nie wraca tamten stan, błagam.
Czuję się zagubiona. Zagubiona w myślach. Ściska mnie coś w środku z całej siły, odbierając mi pozytywne emocje. Kim ja jestem?
Teraz jestem małym ziarnkiem w wielkim białym pomieszczeniu. Wszystko wokół mnie takie puste, a ja taka mała. I nic nie mogę zrobić, nie mogę się ruszyć.
To jest jakiś film.
Film o zagubionej nastolatce, która niszczy sobie życie, nie umie się odnaleźć, wszystko wyolbrzymia, która sama nie wie kim do cholery jest.
Coś we mnie tkwi. Paraliżuje mnie w tej chwili.
Strasznie się czuję.
Wszystko jest takie puste. Jedni mają w życiu tak dobrze. Drudzy nic nie mają.
Życie potrafi skrzywić nawet najbardziej prostą kreskę.
O ja. Niech ta rozprawa będzie już za mną, bo muszę się spotkać z Białą Księżniczką.
Nie mamy skrzydeł, a próbujemy lecieć. Bądź przy mnie. Stęskniłam się już. Nie mogę się doczekać aż znowu się do Ciebie przytulę.
Może i to jest jak trucizna.
W sumie życie jest trucizną. Zabija Nas. Ale na tym polega. Doceniam je mimo wszystko.
Coś mnie niszczy.
Napisałabym tu jeszcze więcej, ale nie potrafię. Blokuje mnie cos i nie potrafię nic obrać w słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz