niedziela, 30 marca 2014






Ten piękny słoneczny dzień spędziłam samotnie na kocu na wałach nad Odrą. Nie widziałam tam nikogo na kocu samego, wszyscy co tam byli siedzieli ze znajomymi, robili grilla, pili, dobrze się bawili. Mi jest najwidoczniej dane to by takie piękne dni spędzać sama.Cóż.

Boli mnie to coraz mocniej. Zdałam sobie sprawę z tego że jest to teraz główną rzeczą w moim życiu która mnie niszczy. Mój główny problem który rozpierdala mi w tym momencie psychike. Nie chcę tak dłużej. Chcę normalnie żyć. Chcę mieć wokół siebie ludzi z którymi będe mogła wyjść każdego dnia, z którymi nigdy nie będzie nudno z którymi będziemy tworzyć taką rodzinę. Chcę móc odczuwać radość, patrzeć na świat normalnymi oczami a nie na szaro. Chce mieć kogokolwiek dla kogo będe ważna. Czuję sie cholernie samotna i niepotrzebna nikomu. Robię za mgliste tło. Ja jestem dla wszystkich a dla mnie nie ma nikogo. Nie chcę takiego życia. Życia pełnego bólu, nieszczęścia, pustki i samotności. Tego się nie da nazwać życiem.Ból za bólem. Bezsilność za bezsilnością. I ta jebana samotność. Najlepszy przyjaciel który stał się największym wrogiem. On mnie zabija, jest silniejszy ode mnie. Pokonuje mnie każdego dnia, każdego dnia sprawia że rozpadam się. Umieram w środku.Nikt mnie nie ratuje. Nikt nie chce mnie ratować. Ludzie myślą tylko o sobie i o swoich napchanych dupach. Ten świat jest straszny.

Bezsilność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz