poniedziałek, 31 marca 2014
Miałam o dziwo udany poranek. Wszystko dzięki magicznemu cacku.
Byłam dziś u wujka, który udzielił mi korków z matmy, wyszłam jeszcze na pół godziny z Kingą i wróciłam do domu.
Jednak rzeczywiście ludziom nie da się ufać, najlepiej nic im nie mówić. Nie mówię że nikomu. Ale tylko tym nielicznym. Co za chory świat.
W oczach widać całą prawdę smutku, widać wszystko. Nie każdy jednak umie w nich cokolwiek wyczytać. Niewiem, czy już tego nie pisałam. Niewiem, ciąglę się powtarzam, walić to. To jak się czuję w zasadzie ciągle sie powtarza. Nic się nie zmienia.
W moim życiu nic się nie zmienia. Ciągle samotna,ciągle niechciana, odpychana, bez niczego i nikogo. Niedługo nie będę miała się do kogo odezwać, będę rozmawiała jedynie ze sobą. Wszyscy się tak szybko oddalają, robią to z taką prędkością że nie jestem w stanie ich dogonić, biegnąc ciągle się potykam i przewracam. O to chodzi. Mam być cała poobijana psychicznie. Mam być z samych strzępów, i cierpieć każdego dnia. Niech ten świat mnie wykończy. Zamknę się w sobie już całkowicie i na długo, dam wszystkim święty spokój. Tak będzie najlepiej.
Nie umiesz oddychać.
Nie umiesz się cieszyć.
Nie umiesz żyć.
Nic nie potrafisz.
Zastanawiasz się dla kogo cokolwiek znaczysz. Szukasz, po dłuższym zastanowieniu zdajesz sobie sprawę z tego, że szukasz rysunku na białej kartce. Szukasz coś , czego nie ma. Nie ma już nic.
I moje serce nie ma sił, ale pompuje krew.
niedziela, 30 marca 2014
Ten piękny słoneczny dzień spędziłam samotnie na kocu na wałach nad Odrą. Nie widziałam tam nikogo na kocu samego, wszyscy co tam byli siedzieli ze znajomymi, robili grilla, pili, dobrze się bawili. Mi jest najwidoczniej dane to by takie piękne dni spędzać sama.Cóż.
Boli mnie to coraz mocniej. Zdałam sobie sprawę z tego że jest to teraz główną rzeczą w moim życiu która mnie niszczy. Mój główny problem który rozpierdala mi w tym momencie psychike. Nie chcę tak dłużej. Chcę normalnie żyć. Chcę mieć wokół siebie ludzi z którymi będe mogła wyjść każdego dnia, z którymi nigdy nie będzie nudno z którymi będziemy tworzyć taką rodzinę. Chcę móc odczuwać radość, patrzeć na świat normalnymi oczami a nie na szaro. Chce mieć kogokolwiek dla kogo będe ważna. Czuję sie cholernie samotna i niepotrzebna nikomu. Robię za mgliste tło. Ja jestem dla wszystkich a dla mnie nie ma nikogo. Nie chcę takiego życia. Życia pełnego bólu, nieszczęścia, pustki i samotności. Tego się nie da nazwać życiem.Ból za bólem. Bezsilność za bezsilnością. I ta jebana samotność. Najlepszy przyjaciel który stał się największym wrogiem. On mnie zabija, jest silniejszy ode mnie. Pokonuje mnie każdego dnia, każdego dnia sprawia że rozpadam się. Umieram w środku.Nikt mnie nie ratuje. Nikt nie chce mnie ratować. Ludzie myślą tylko o sobie i o swoich napchanych dupach. Ten świat jest straszny.
Bezsilność.


sobota, 29 marca 2014
Dzisiejszy dzień spędziłam do 16 z Natalką, potem musiała jechać do babci. Spędziłam więc resztę dnia sama, posiedziałam sobie na ruinie na polach koło 2, porysowałam, posłuchałam muzyki. Rzucanie palenia trochę mi nie wyszło, jestem za słaba.
Chce mi się płakać. W zasadzie niewiem czemu. Jest mi smutno. W sumie to normalne. Chyba zaraz się rozryczę. Nienawidzę swojego życia. Nie wymagam wiele, naprawdę. Ale nie mam niczego. Wszystko jest nie tak.
Czujesz jak toniesz? Czujesz jak toniesz w rzecze swoich wspomnień? Rzece wylanych przez Ciebie łez? Nawet nie wiesz kiedy ich się tyle nazbierało.
Ludzie bardziej powinni zwracać uwagę na to co mówią. Na siłę słów które zadają w czyjąś stronę.
Nie każdy ma mocną tarczę.
W sumie niewiem co pisać. Mam nagle taką pustke i nie potrafie nic obrać w zdania. Zresztą po co milion razy pisać to samo.
piątek, 28 marca 2014
Dzisiaj w końcu wyszłam na dwór z Kacprem, nie pamiętam kiedy ostatnio razem wyszliśmy. No i był jeszcze Pietruch, było w porządku.
Niewiem co jutro będę robić, miałam wyjść z Michałem ale niewiem jeszcze.
W sumie to nie mam nic. Za dużo straciłam. Chyba znowu to piszę. Po prostu znowu myślę na ten temat. Kiedyś mimo że nie miałam super życia, w sumie pod pewnymi względami tez nie było za fajnie i nie chciałabym do tego wrócić, ale mimo tego miałam cenne rzeczy których nie mam dzisiaj.
Miałam ekipe. Miałam każdego dnia z kim wyjść. Ludzi dla których wskoczyłabym w ogień.
Wszystko tak szybko zleciało. Wszystko tak szybko straciłam.
Jestem zwykłym zerem, pierdolonym nikim. Do niczego się nie nadaję. Jestem bezużyteczna.
Nie zasługuję na nic. Wszystko tylko całe życie pieprzę. Kurwa.
Życie uczuciowe również przepełnia się nudą. W sumie jak całe życie i to jak patrze na świat. Wszystko nudne. Do nikogo nie potrafię nic poczuć, wszystkich od siebie odsuwam. Albo oni odsuwają się ode mnie. Wszyscy się ode mnie odsuwają, spychają mnie gdzieś na drugi tor po którym nic nie jeździ. Robię się tłem. Coraz bardziej samotna i zniszczona. Czy można być bardziej?
Tak będzie do końca życia.
Na dodatek niewiem dlaczego, ale zatęskniłam.
Trochę naprawdę zatęskniłam.
W sumie minęło całkiem sporo czasu. Ale jakoś. Brakuje mi tego wszystkiego, co było. Jestem beznadziejna, nie umiem nawet oddychać, robię to źle. Sama niewiem kim jestem. W sumie. Kim ja jestem? Oprócz zerem i nikim. Kim? Za bardzo skomplikowana. Ciągle sobie przeczę. Wiecznie niezdecydowana. Straszne. Robię się chłodna z zewnątrz. Niby mam wyjebane. Niby nie potrzebuje żadnej bliskości. Ale coś jednak. Jednak jakaś część mnie tęskni za bliskością, ale taką prawdziwą. Nie sztuczną. A problem jest w tym, że ja już nie potrafię takiej odczuwać. Jezu kim ja jestem.
Zostawcie mnie kurwa wszyscy, nie zasługuje na nikogo. Nie zasługuje na nic.
środa, 26 marca 2014
To niesamowite, że człowiek może mieć w sobie tyle bólu.
W sobotę zmieniamy czas na czas letni, wcale mnie to nie pociesza. Dni będą jeszcze dłuższe, kurwa wręcz fantastycznie. W sumie dzisiaj tyle co wyszłam to do pasażu do KFC, zjadłam i wróciłam do domu. Cały dzień nie paliłam, pierwszy dzień udaje się, zobaczymy jak będzie z następnymi z rzucaniem fajek.
Gdy nie masz nic , nie masz nic do stracenia. Tyle już straciłeś.
Nie jest dobrze. W sumie jak zawsze. Ale mam coraz bardziej dość. Ile można, pytam się ile można.
Na pewno na pomaganie innym w ich problemach nie mam już siły, mimo że to zawsze była moja dobra strona. Nie mam już na to siły, dosyć mam tego, gdy sama nie daję sobie ze sobą rady.
Będę rysować, będe pisać, robić zdjęcia jezu niewiem, cokolwiek. I tak mam już więcej zajęć takich dla siebie, co mogę robić by się przez chwilę nie nudzić. Trzeba zacząć to robić bardziej intensywnie, bo po prostu pierdolnę z nudów. Chciałabym chociaż zacząć odnosić jakieś sukcesy. Ale moja przyszłość jest czarna, widzę siebie na kasie w sklepie za kilka lat. Cóż.
Samotność stała się moim cieniem. Jest ze mną zawsze, stawia ze mną kroki i mnie nie opuszcza.

W sobotę zmieniamy czas na czas letni, wcale mnie to nie pociesza. Dni będą jeszcze dłuższe, kurwa wręcz fantastycznie. W sumie dzisiaj tyle co wyszłam to do pasażu do KFC, zjadłam i wróciłam do domu. Cały dzień nie paliłam, pierwszy dzień udaje się, zobaczymy jak będzie z następnymi z rzucaniem fajek.
Gdy nie masz nic , nie masz nic do stracenia. Tyle już straciłeś.
Nie jest dobrze. W sumie jak zawsze. Ale mam coraz bardziej dość. Ile można, pytam się ile można.
Na pewno na pomaganie innym w ich problemach nie mam już siły, mimo że to zawsze była moja dobra strona. Nie mam już na to siły, dosyć mam tego, gdy sama nie daję sobie ze sobą rady.
Będę rysować, będe pisać, robić zdjęcia jezu niewiem, cokolwiek. I tak mam już więcej zajęć takich dla siebie, co mogę robić by się przez chwilę nie nudzić. Trzeba zacząć to robić bardziej intensywnie, bo po prostu pierdolnę z nudów. Chciałabym chociaż zacząć odnosić jakieś sukcesy. Ale moja przyszłość jest czarna, widzę siebie na kasie w sklepie za kilka lat. Cóż.
Samotność stała się moim cieniem. Jest ze mną zawsze, stawia ze mną kroki i mnie nie opuszcza.
..............
wtorek, 25 marca 2014
Nie chce tych długich słonecznym dni, prawda jest taka że się ich boję. Zimę lubię ze względu na to, ze są krótkie dni, szybko robi się ciemno, jest zimno i spokojnie można pół dnia spędzić w domu.
Gdy teraz jest coraz dłużej jaśniej, jest cieplej to głupio tak nigdzie nie wyjść. Zacznie się więc rozmyślanie z kim wyjść na dwór, samotne spędzanie słonecznych dni w domu lub samotne jeżdżenie byle gdzie,gdy już nie będe miała z kim spędzić dnia, tylko po to by gdziekolwiek wyjść. Nie chcę tego.
Co za monotonnia. Każdy dzień taki sam. Nawet gdy się czymś różni, każdy jest taki sam po prostu. Ciężko teraz znaleźć coś co sprawiało by mi sporo radości. Uśmiech to maska, to że ktoś się śmieje nie oznacza że jest super radosny. Nie odczuwam już szczęścia :) Baaardzo rzadko zdarzy się, ze je poczuję, że poczuję radość. Na ogół jej nie czuję, jest pusta. Nic nie jest takie jak kiedyś :)
W życiu każdego człowieka przychodzą takie momenty, gdy traci wszystko co posiadał, co było dla niego najcenniejsze.
Płacz pomaga nam się na chwilę oczyścić z całego bólu. On i tak jest w nas nawet gdy nie czujemy go. Jest obecny, robi za magnes a my za lodówkę. Ale płacz jest lekiem. Jednak czasem nie ma nawet na to siły.
Tyle razy na samym dnie, tyle razy pozycja leżąca, tyle razy sztylety wbite w plecy, tyle razy skopana :)
Jutro mam wf, mam ochotę sobie poćwiczyć. Od jutra rzucam palenie, ale już tak na poważnie. Zobaczymy, czy mi wyjdzie.
Tak, odchodźcie wszyscy racja. Bo przecież mało ludzi straciłam w życiu. Bo przecież wszystko muszę przetrwać, więc co to za różnica czy ktoś mi strzeli kulke w łeb, czy odetnie go siekierą.
Mam coraz mniej. Coraz więcej osób się oddala.
Nie potrzebujesz wody, żeby czuć że toniesz
Nie potrzebujesz ognia, by poczuć jak płoniesz.
Gdy teraz jest coraz dłużej jaśniej, jest cieplej to głupio tak nigdzie nie wyjść. Zacznie się więc rozmyślanie z kim wyjść na dwór, samotne spędzanie słonecznych dni w domu lub samotne jeżdżenie byle gdzie,gdy już nie będe miała z kim spędzić dnia, tylko po to by gdziekolwiek wyjść. Nie chcę tego.
Co za monotonnia. Każdy dzień taki sam. Nawet gdy się czymś różni, każdy jest taki sam po prostu. Ciężko teraz znaleźć coś co sprawiało by mi sporo radości. Uśmiech to maska, to że ktoś się śmieje nie oznacza że jest super radosny. Nie odczuwam już szczęścia :) Baaardzo rzadko zdarzy się, ze je poczuję, że poczuję radość. Na ogół jej nie czuję, jest pusta. Nic nie jest takie jak kiedyś :)
W życiu każdego człowieka przychodzą takie momenty, gdy traci wszystko co posiadał, co było dla niego najcenniejsze.
Płacz pomaga nam się na chwilę oczyścić z całego bólu. On i tak jest w nas nawet gdy nie czujemy go. Jest obecny, robi za magnes a my za lodówkę. Ale płacz jest lekiem. Jednak czasem nie ma nawet na to siły.
Tyle razy na samym dnie, tyle razy pozycja leżąca, tyle razy sztylety wbite w plecy, tyle razy skopana :)
Jutro mam wf, mam ochotę sobie poćwiczyć. Od jutra rzucam palenie, ale już tak na poważnie. Zobaczymy, czy mi wyjdzie.
Tak, odchodźcie wszyscy racja. Bo przecież mało ludzi straciłam w życiu. Bo przecież wszystko muszę przetrwać, więc co to za różnica czy ktoś mi strzeli kulke w łeb, czy odetnie go siekierą.
Mam coraz mniej. Coraz więcej osób się oddala.
Nie potrzebujesz wody, żeby czuć że toniesz
Nie potrzebujesz ognia, by poczuć jak płoniesz.
poniedziałek, 24 marca 2014
Dzisiaj byłam na wizycie u psychologa :)
Za oknem deszcz, powoli mnie to denerwuje. Do siedzenia w domu pogoda idealna, ale gorzej gdy chce się juz nawet na tą chwile wyjść do sklepu.
Wczoraj pewna osoba strasznie podniosła mi ciśnienie, chodzi o to że po tej bym sie takich rzeczy nie spodziewała, ale najważniejsze że już jest okej.
Czekamy na urodziny Kingi :)
Ludzie mnie coraz bardziej i bardziej denerwują. Nawet Ci których nie znam. I Ci bliscy także.
Mamy tak mało lat, ledwo odrosnęliśmy od ziemi, a już chcemy ją opuścić. To jest tragiczne co się teraz dzieje na tym pieprzonym świecie. A ludzie zamiast sobie pomagać, wolą sobie jeszcze bardziej dobić, myślą tylko o sobie i nie patrzą na to że mogą drugą osobę bardzo mocno zranić.
Nie mam dzisiaj zbytnio weny do pisania, notka pisana na szybko.
Chciałeś się kiedyś zabić? Myślisz o tym? Nie rób tego. Wiem, że czasami jest tak ciężko i tak bardzo boli, że najlepszym wyjściem wtedy wydaje się śmierć. Ale to tylko nasze błędne myśli. Zaczne smęcić na temat egoizmu,tak. Gdy czytałam ciągle te same rzeczy typu "pomyśl o swoich bliskich" to chciało mi się rzygać, wtedy takie gadanie mnie jeszcze bardziej irytowało. Ale to są święte słowa, zależy jak bardzo potrafisz je wziąć do siebie. Przejdź się na cmentarz. Usiądź przy jakimś grobie i spróbuj sobie wyobrazić go z imieniem i nazwiskiem jakieś bliskiej Ci osoby. Wyobraź sobie jej pogrzeb. Tłum zapłakanych ludzi. Najgorsza ze świadomości to ta, że nigdy więcej nie zobaczysz jej już na oczy. Bynajmniej dopóki żyjesz. Wiesz, że wszystko już nie wróci. Straszne uczucie. Później spróbuj sobie wyobrazić ten nagrobek ze swoimi inicjałami. Postaw się na miejscu osób, które przyszły by na Twój pogrzeb. Mimo Twoich błędnych myśli - tak, przyszedł by na pewno tłum ludzi mimo że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Spróbuj popatrzeć w przyszłość, gdybyś miała być sprzedawcą, aktorką czy obojętnie kim. A teraz pstryk. Na przyszłość bez Ciebie, której nie ma, bo nie będziesz żyć. Czasami lepiej się zastanowić, najgorsze co może być to odbierać sobie życie przez impuls. Śmierć to nie jest wyjście, choć nie raz nam sie tak wydaje. Lepiej być martwym tu na ziemi - żyjąc, niż pod ziemią pod nagrobkiem ze swoim imieniem i nazwiskiem. Śmierć czeka każdego z nas. Życie mamy tylko jedno. Nie odbierajmy go sobie.
Nic się u mnie nie zmieniło, zmieniło się tylko to podejście. Uwierzcie, moze i do Was coś dojdzie w pewnym momencie. Nie ulegajcie, nie poddawajcie się. Leżcie, ale nie upadajcie jeszcze niżej niż dno.
Za oknem deszcz, powoli mnie to denerwuje. Do siedzenia w domu pogoda idealna, ale gorzej gdy chce się juz nawet na tą chwile wyjść do sklepu.
Wczoraj pewna osoba strasznie podniosła mi ciśnienie, chodzi o to że po tej bym sie takich rzeczy nie spodziewała, ale najważniejsze że już jest okej.
Czekamy na urodziny Kingi :)
Ludzie mnie coraz bardziej i bardziej denerwują. Nawet Ci których nie znam. I Ci bliscy także.
Mamy tak mało lat, ledwo odrosnęliśmy od ziemi, a już chcemy ją opuścić. To jest tragiczne co się teraz dzieje na tym pieprzonym świecie. A ludzie zamiast sobie pomagać, wolą sobie jeszcze bardziej dobić, myślą tylko o sobie i nie patrzą na to że mogą drugą osobę bardzo mocno zranić.
Nie mam dzisiaj zbytnio weny do pisania, notka pisana na szybko.
Chciałeś się kiedyś zabić? Myślisz o tym? Nie rób tego. Wiem, że czasami jest tak ciężko i tak bardzo boli, że najlepszym wyjściem wtedy wydaje się śmierć. Ale to tylko nasze błędne myśli. Zaczne smęcić na temat egoizmu,tak. Gdy czytałam ciągle te same rzeczy typu "pomyśl o swoich bliskich" to chciało mi się rzygać, wtedy takie gadanie mnie jeszcze bardziej irytowało. Ale to są święte słowa, zależy jak bardzo potrafisz je wziąć do siebie. Przejdź się na cmentarz. Usiądź przy jakimś grobie i spróbuj sobie wyobrazić go z imieniem i nazwiskiem jakieś bliskiej Ci osoby. Wyobraź sobie jej pogrzeb. Tłum zapłakanych ludzi. Najgorsza ze świadomości to ta, że nigdy więcej nie zobaczysz jej już na oczy. Bynajmniej dopóki żyjesz. Wiesz, że wszystko już nie wróci. Straszne uczucie. Później spróbuj sobie wyobrazić ten nagrobek ze swoimi inicjałami. Postaw się na miejscu osób, które przyszły by na Twój pogrzeb. Mimo Twoich błędnych myśli - tak, przyszedł by na pewno tłum ludzi mimo że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Spróbuj popatrzeć w przyszłość, gdybyś miała być sprzedawcą, aktorką czy obojętnie kim. A teraz pstryk. Na przyszłość bez Ciebie, której nie ma, bo nie będziesz żyć. Czasami lepiej się zastanowić, najgorsze co może być to odbierać sobie życie przez impuls. Śmierć to nie jest wyjście, choć nie raz nam sie tak wydaje. Lepiej być martwym tu na ziemi - żyjąc, niż pod ziemią pod nagrobkiem ze swoim imieniem i nazwiskiem. Śmierć czeka każdego z nas. Życie mamy tylko jedno. Nie odbierajmy go sobie.
Nic się u mnie nie zmieniło, zmieniło się tylko to podejście. Uwierzcie, moze i do Was coś dojdzie w pewnym momencie. Nie ulegajcie, nie poddawajcie się. Leżcie, ale nie upadajcie jeszcze niżej niż dno.
niedziela, 23 marca 2014
Za oknem deszcz, cały dzień spędzony sobie w domu. Chociaż może pojadę na chwile do babci? Nie wiem, zobaczymy.
Grałam przed chwilą w simsy ale mi się znudziło. Nawet na tym necie mi się nudzi, nie mam pojęcia czym się zająć. Obejrzała bym sobie jakiś film ale nie mam jak.
Jutro wizyta u mojej pani psycholog. I lekcje do 13:20 :)
Tak sobie pomyśleć, że jeszcze rok temu wszystko było w porządku. W sumie nigdy nie miałam jakiegoś udanego życia, zawsze dochodziły jakieś noże wbite w plecy lub serce, ale jeszcze rok temu nie miałam takich blizn w psychice, takiego myślenia jak mam teraz, miałam każdego dnia z kim wyjść. Wszystko za szybko się zmienia. Mam 15 lat, nawet niewiem kiedy to zleciało. Jutro już będe miała 20 lat. Trochę boję się przyszłości. Nie widzę jej. Nie mam żadnej.
Spędze swoje całe życie samotna. Będę miała własne mieszkanie ( jesli je będę miała ), które zapełnie kotami. I całymi dniami będe w nim siedziała, ewentualnie wyjdę do sklepu kupić coś do jedzenia, oczywiście wszystko co najtańsze, bo na droższe nie będzie mnie stać.
Nie rozumiem, dlaczego jedni mają życie jak z bajki, a drudzy całe życie dostają kopniaki leżąc. Możliwe, że już to pisałam. W sumie co to za różnica. Może kiedyś napiszę jakąś książkę? Chciałabym, ale wątpię że mi się uda. A jeśli już uda, to będzie nadawała się jedynie na makulature.
Nie mam zbytnio nawet pomysłów. Znaczy niby mam, ale nie potrafiła bym chyba tego tak wszystkiego rozłożyć.
Tęsknię za żyletką. Ale narazie nie mogę, eh.
Coraz więcej ludzi mnie irytuje, coraz więcej z nich mam już dosyć.
Postanowiłam rzucić palenie. Narazie rzucam stopniowo ( ograniczając ). Co będzie dalej to się zobaczy.
Trochę tak smutno. W sumie co w tym dziwnego.
Cisza pełna krzyku :)))
Grałam przed chwilą w simsy ale mi się znudziło. Nawet na tym necie mi się nudzi, nie mam pojęcia czym się zająć. Obejrzała bym sobie jakiś film ale nie mam jak.
Jutro wizyta u mojej pani psycholog. I lekcje do 13:20 :)
Tak sobie pomyśleć, że jeszcze rok temu wszystko było w porządku. W sumie nigdy nie miałam jakiegoś udanego życia, zawsze dochodziły jakieś noże wbite w plecy lub serce, ale jeszcze rok temu nie miałam takich blizn w psychice, takiego myślenia jak mam teraz, miałam każdego dnia z kim wyjść. Wszystko za szybko się zmienia. Mam 15 lat, nawet niewiem kiedy to zleciało. Jutro już będe miała 20 lat. Trochę boję się przyszłości. Nie widzę jej. Nie mam żadnej.
Spędze swoje całe życie samotna. Będę miała własne mieszkanie ( jesli je będę miała ), które zapełnie kotami. I całymi dniami będe w nim siedziała, ewentualnie wyjdę do sklepu kupić coś do jedzenia, oczywiście wszystko co najtańsze, bo na droższe nie będzie mnie stać.
Nie rozumiem, dlaczego jedni mają życie jak z bajki, a drudzy całe życie dostają kopniaki leżąc. Możliwe, że już to pisałam. W sumie co to za różnica. Może kiedyś napiszę jakąś książkę? Chciałabym, ale wątpię że mi się uda. A jeśli już uda, to będzie nadawała się jedynie na makulature.
Nie mam zbytnio nawet pomysłów. Znaczy niby mam, ale nie potrafiła bym chyba tego tak wszystkiego rozłożyć.
Tęsknię za żyletką. Ale narazie nie mogę, eh.
Coraz więcej ludzi mnie irytuje, coraz więcej z nich mam już dosyć.
Postanowiłam rzucić palenie. Narazie rzucam stopniowo ( ograniczając ). Co będzie dalej to się zobaczy.
Trochę tak smutno. W sumie co w tym dziwnego.
Cisza pełna krzyku :)))
Łatwo dobić człowiekowi, prawda ? Łatwo zrobić z niego śmiecia.

Siedziałeś w barze jak co weekend - chlałeś. Niedługo chyba tam zamieszkasz na stałe.
Rzucone 'cześć' od tak po dłuższej chwili. Pustka pomiędzy ludźmi, którzy przecież razem żyli.
sobota, 22 marca 2014
Dzień w sumie bardzo mi się podobał. Byłam na dworze z punkowcami, w
życiu bym nie pomyślała że kiedykolwiek wyjdę z takimi osobami. Ale było
przyjemnie, dużo się działo, super atmosfera i takie tam :)
Muszę się czymś zająć.
Mam dosyć tego codziennego martwienia się z kim wyjść. Może się nie wydaje że nie mam. Ale tak nie jest, bo nie lubię wychodzić na dwór z osobami przy których się nie czuje swojo, zamulam itp.
A wbrew pozorom, jestem taka że przy mało kim się tak maksymalnie otwieram, to zależy, naprawdę. Ale coraz bardziej tracę, wszystko zmienia się w dużym stopniu. Aż boję się wakacje. Że spędze całe sama albo co.
A z punkowcami nie mogę wychodzić za często, czasami wyjdę z nimi ale nie mogę się tak z nimi zadawać, bo przeczę sama sobie , no po prostu nie mogę i tyle, nie jestem taka jak oni i nie będe, tyle.
Brakuje mi bliskości z kimś do kogo bym coś czuła. Wszystko stało sie takie z kamienia.
Chciałabym by pojawił się w moim życiu ktoś kto zawrócił by mi w głowie, i jednocześnie żebym ja się tej osobie spodobała. Pokręcić, być razem. Spędzać prawie każdy dzień. Jezu, niewiem, brakuje mi po prostu takiego czegoś. Mam dosyć już tego muru wokół serca. Niech go ktoś rozwali.
moje życie nie jest pod każdym względem takie jak powinno. Nic.
Tak naprawdę nic nie jest dobrze. I nie będzie.
Marna ja.
Zawsze tylko trace.
No tak, zasłużyłam na samotność, ok.
Muszę się czymś zająć.
Mam dosyć tego codziennego martwienia się z kim wyjść. Może się nie wydaje że nie mam. Ale tak nie jest, bo nie lubię wychodzić na dwór z osobami przy których się nie czuje swojo, zamulam itp.
A wbrew pozorom, jestem taka że przy mało kim się tak maksymalnie otwieram, to zależy, naprawdę. Ale coraz bardziej tracę, wszystko zmienia się w dużym stopniu. Aż boję się wakacje. Że spędze całe sama albo co.
A z punkowcami nie mogę wychodzić za często, czasami wyjdę z nimi ale nie mogę się tak z nimi zadawać, bo przeczę sama sobie , no po prostu nie mogę i tyle, nie jestem taka jak oni i nie będe, tyle.
Brakuje mi bliskości z kimś do kogo bym coś czuła. Wszystko stało sie takie z kamienia.
Chciałabym by pojawił się w moim życiu ktoś kto zawrócił by mi w głowie, i jednocześnie żebym ja się tej osobie spodobała. Pokręcić, być razem. Spędzać prawie każdy dzień. Jezu, niewiem, brakuje mi po prostu takiego czegoś. Mam dosyć już tego muru wokół serca. Niech go ktoś rozwali.
moje życie nie jest pod każdym względem takie jak powinno. Nic.
Tak naprawdę nic nie jest dobrze. I nie będzie.
Marna ja.
Zawsze tylko trace.
No tak, zasłużyłam na samotność, ok.
piątek, 21 marca 2014
Dzień wagarowicza spędzony w szkole :) Pokaz talentów okej, miałam się dzisiaj widzieć z Klaudią ale coś nie wyszło. Byłam z Kingą w pasażu i było okej.
Na razie staram się o niczym takim złym nie myśleć, nie przejmować się.
Postanowiłam trochę wziąć swoje życie w garść. Znaleźć sobie cel, jakieś zajęcie. Coś co bedzie sprawiało mi przyjemność i będe temu poświęcała troche czasu.
Może tak będzie lepiej, zobaczymy jak długo wytrzymam bez przejmowania się.
Ale prawda, że strasznie się czuję jak widzę zakochane pary nawet kurwa w moim wieku, co są razem po kilka mięsiecy, rok, więcej i są tacy szczęśliwi. Miłość to także cierpienie, ale naprawdę super trafić na taką osobę która całkowicie Cię dopełnia.
Czas zacząć troche zbierać kasy i nakupować sobie ciuchów.
Muszę przytyć, zdecydowanie za bardzo ostatnio schudłam. Nie mogę być aż taka chuda. Będę jadła na siłe, nie mam innego wyjścia.
Nie ratuj czegoś, co Cię niszczy.
Albo ktoś mnie lubi taką jaką jestem, albo nie lubi wcale.
Charakter wyrabia się poprzez to co w życiu przeżyłeś.
Nie lubię swojego charakteru mimo wszystko, ale muszę z nim żyć.

czwartek, 20 marca 2014
Tak wiec narazie postanowiłam się nie przejmować tym całym przypałem. Co będzie to będzie.
Jutro dzień wagarowicza ale idę do szkoły, będzie jakiś pokaz talentów i chciałabym go zobaczyć :)
Ogólnie to coraz więcej rzeczy i ludzi mnie denerwuje.
Tak patrzę sobie w przeszłość. Strasznie się zmieniłam. Może nie każdy to zobaczy, ale ja to widzę i to się liczy. Z jednej strony dobrze, bo wyrobił mi się charakter którego wczesniej nie posiadałam. Z drugiej? Kiedyś jakoś wszystko było takie inne. Miałam większe życie towarzyskie, zadawałam się z większą ilością osób. Nie martwiłam się każdego dnia z kim wyjdę, ponieważ zawsze miałam z kim.
Wszystko się pozmieniało. Ograniczam się do określonych osób, nie wychodzę tak często wielkimi ekipami, rzadko się to zdarza. Najczęściej lepiej się czuję w małym gronie, we dwójkę i to z osobą/osobami przy których się nie stresuję itp. No chyba że zdarza się ze mam ochote wyjść większym towarzystwem, co jest także nie częste.
Niewiem, wszystko się strasznie szybko zmieniło.
Wkurza mnie to, ze w wielu sytuacjach zawsze mam dwie strony swojego zdania.
Tyle w tym swoim krótkim życiu straciłam, straszne. Tylu ważnych ludzi.
Nic na to nie poradzę, nie na wszystko ma się wpływ.
Czasami popełniamy też błędy, które odbijają się na teraźniejszości mimo ze je naprawiliśmy.
Czasu nie cofniemy, musimy z tym żyć.
Nie każdy ma super piękną twarz, nie każdy ma super charakter.
Chciałabym być inna. Ale niestety do końca życia muszę być już tylko tą nędzną sobą.
To że coś jest widzialne nie oznacza, że to widzimy

Nie mamy skrzydeł by latać, a mimo tego to nasz cel
nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego miejsc.
środa, 19 marca 2014
Strasznie się porobiło.. To jest na mnie za dużo, myslałam że gorzej już nie może być.Nie mam siły. Strasznie się boję. Nie chcę tego. Co ja najlepszego narobiłam. Strasznie żałuję. Jeszcze tego brakowało, mam dosyć.
Zmarnowałam sobie życie do końca. Wszystkim. Tym co robie, tym jaka jestem, tym jaką wybrałam sobie drogę, swoim codziennym humorem. Dlaczego nie moge mieć normalnego życia? Wszystko jest zawsze na nie, a życie jest przeciez jedno, dlaczego nie może to do mnie dojść?
Zabierzcie mnie z tego kurewskiego świata.
Nic już nie będzie normalne. Nigdy. Zostałam stworzona po to by cierpieć, bo to bym dostawała same kopy w dupsko.
eh.............
wtorek, 18 marca 2014
Dzisiejszy dzień to przypał za przypałem. Narobiłam sobie lipy z policją, jutro muszę odwiedzić komisariat. Przed chwilą wyszła ode mnie Kinga, pośmiałyśmy się dużo, oglądałyśmy moje stare filmiki na których robie z siebie totalną idiotkę i inne.
"Kocham" to takie puste słowo. Słyszało się je tyle razy, za każdym razem okazywały się one puste. A "na zawsze" jest krótsze niż nam się wydaje.
Miłe uczucie być kochanym, mieć kogoś dla kogo będziemy wszystkim, gdy mamy się do kogo przytulić i po prostu być. Ale po co zaspokajać tą potrzebę obecności takiej osoby pierwszą lepszą osobą? Takie coś kompletnie nie ma sensu. Zresztą co ma sens. Czasem lepiej być samotnym niż z byle kim. Związek to nie tylko status, przytulanie, całowanie, spędzanie czasu. To jest więź. Więź pomiędzy dwoma ludźmi. Nie bez powodu to się tak nazywa. Nie ma więzi = nie ma związku. Tyle w temacie.
Czasami nienawidzę tych wszystkich ludzi. Traktują jak śmiecia, nie zwracają uwagi na to że to boli.
I jak tu kurwa mieć wysoką samoocenę.
I tak jest lepiej niż było kiedyś.
Ale jestem wrażliwą osobą, bardzo łatwo mnie zranić. Czasem wystarczy proste słabe słowo, by mocno we mnie trafić. Jakaś głupia odzywka.
Niestety nie urodziłam się z zajebistym charakterem, którym przyciągam do siebie tłum ludzi. Niestety nie jestem piękną chodzącą boginią która może mieć każdego. Nie jestem pewną siebie otwartą duszą towarzystwa która zawsze jest w centrum uwagi.
To tylko JA. Nikt ważny dla świata. Nikt ważny.
Osoba, która ciągle traci. Od której ludzie odchodzą.
ej brak mi ciebie i choć tamto już nie wróci
chce zapomnieć i kurwa przestać się smucić
poniedziałek, 17 marca 2014
Dziś w szkole jak w szkole, więcej zmulałam bo nie miałam siły i ochoty jakoś zbytnio rozmawiać :) Tyle dobrego że kończyliśmy o 12:15 bo odwołali nam matme. Po przyjściu do domu i zjedzeniu obiadu pojechałam na Psie Pole i powędrowałam nad Widawe. Jadąc autobusem już w oczach mi się zbierały łzy więc pójście nad Widawe to było dobre rozwiązanie. Pochodziłam sobie, posłuchałam muzyki, popłakałam i znalazłam miejsce gdzie mogłam usiąść to sobie posiedziałam. Miałam ochote pobyć tylko sama. Byłam później u babci i pojechałam na pasaż do Kfc gdzie zjadłam Bsmarta z iTwistem. No i wróciłam do domu.
Rzygam już tymi wszystkimi zakochanymi parami, ponieważ wiem że ja tak nie będe miała. Może to sie wyda troche głupie, bo mam dopiero 15 lat, ale niestety jestem pesymistką i nie wierzę w to, że kiedykolwiek mi się ułoży. Patrze na świat widząc tylko ciemne kolory i do tego się już przyzwyczaiłam, nie wyobrażam sobie by to się zmieniło bo po prostu to by było dla mnie coś dziwnego. Nie tak łatwo już mi przywiązać się do kogokolwiek, a moje serce zostało okryte kamienną tarczą, którą bardzo ciężko rozbić. Tam w środku znajduje się jeszcze jakaś cząstka jego. Niestety.Po prostu mam do niego olbrzymi sentyment. To nie jest tak, że nadal go kocham. Nie, słowo kocham to zbyt mocne pojęcie. Kochałam. Bardzo mocno. Do nikogo nigdy nie czułam czegoś takiego jak do niego, jezu. Ale minęło już sporo czasu. Patrze teraz na niego jak na osobę, która kiedyś BYŁA dla mnie najważniejsza, ale już nie jest. Znaczy tak mi się zdaję że tak na niego patrzę.
Wszystko jest chore, czasem sama siebie nie ogarniam. Fajnie jest mieć dla kogo wstawać każdego pieprzonego dnia. Gorzej być samotnym. Pod każdym względem.
Znacie to uczucie, kiedy niby macie tyle znajomych, macie przyjaciół a czasami nie macie z kim wyjść? Mam tak często. Jakoś przyzwyczaiłam się też do samotności. Ona mnie strasznie niszczy, ale stała się moim cieniem.
Jest zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu.

Trace coraz więcej osób. Czuję to. W sumie racja, zasługuję na to. Zasługuję na wszystko co najgorsze. W końcu jestem nikim.
Więc nie pisz i nie dzwoń, już nie rośnie tętno
I wszystko mi jedno, Ty to tylko przeszłość!
niedziela, 16 marca 2014
Każdego dnia wstajesz i
żałujesz że sie wybudziłeś. Patrzysz na świat przez czarne okulary, nie
dostrzegasz już barw tego pieprzonego swiata , normalnie funckjonujesz
ale nie widzisz w tym sensu. Płomień nadzieji na lepsze jutro zgasnął,
już dawno, wiesz że nic dobrego Cię już nie spotka. Nie zasługujesz na
to, jesteś tylko śmieciem, nic nie wartym zerem. Ludzie od dłuższego
czasu próbują Ci to pokazać. Mimo bliskich osób którzy jakimś cudem są
przy Tobie, czujesz sie cholernie samotna. Samotność jest straszna. Duży
krok ku śmierci. Ludzie to pieprzeni egoiści. Na obrazie Twojego
marnego życia panuje już tylko czerń :)
Chujowa dzisiaj pogoda.
Idealnie pasuje do mojego wnętrza :)

Chujowa dzisiaj pogoda.
Idealnie pasuje do mojego wnętrza :)
Każdy zasługuje na kogoś dla kogo będzie wszystkim.
Ty? Coraz bardziej zapominam. Minęło już sporo czasu. W mojej głowie jesteś już coraz rzadziej.
Ale nie żałuję tego wszystkiego. Sporo się nauczyłam. Już wiem, że nie warto wierzyć w słowa 'na zawsze' , bo na zawsze jest krótsze niż nam sie wydaje. Sprawiłeś że mam teraz serce z kamienia, już nie tak łatwo mi się do kogoś przywiązać.
Ludzie są strasznie naiwni. Myślą że jak się uśmiechasz to wszystko jest u Ciebie w porządku. A Uśmiech jest tylko maską naszej prawdziwej twarzy.
Przyzwyczaiłam sie już do tego że nigdy nie jest tak jakbym chciała.
Nic dziwnego.
Ale siła którą posiadam coraz bardziej się wyczerpuje.
Coś jest później tego nie ma. Wszystko szybko się zmienia.
Masz wszystko i nagle zostajesz z niczym.
:(
I nie mów, że to minie, bo wiesz że nie jest dobrze
Każdy ma prawo czasem poczuć się samotnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




