czwartek, 24 kwietnia 2014


Jestem typem osoby, która szczególnie potrzebuje bliskości, a własnie ja nie mam jej praktycznie wcale. Nie wierzę już że będzie dobrze, znowu straciłam wiarę na lepsze jutro. Nigdy nie będzie dobrze. 3/4 swojego życia spędzę samotnie. Niszczy mnie już to wszystko, znowu czuje jak w środku umieram. Nienawidzę swojego życia.
Dlaczego nie może być dobrze?
Potrzebuję kogoś, kogoś kto mnie będzie do siebie mocno tulił, kto pocałuje mnie w czoło, kto nada mojemu życiu sens. A ja się zawsze wkopuję. Zawsze biorę udział w trudnych sytuacjach.
Do Ciebie się już raczej nie przytulę. Tak bardzo bym chciała, strasznie tęsknię. Ale widzę, że już o mnie zapomniałeś, z dnia na dzień oddalasz się znowu. Odchodzisz wolnymi krokami, zostawiasz mnie znowu samą. To mnie również niszczy. Przestań mnie ranić, dlaczego Ty zawsze musisz mnie ranić? Nie robię sobie już żadnej nadziei. Odszedłeś. Boli.

Dlaczego to nie może być wszystko proste? Dlaczego nie mogę się w kimś zakochać ktoś we mnie, nie możemy razem być, długo, po prostu szczęśliwi?
Nie, po co. Przecież o wiele lepiej jest kochać kogoś kto bez przerwy Cię rani, kogoś z kim łączy Cię przeszłość a teraźniejszość i przyszłość już na zawsze będzie stała pod znakiem zapytania. Nasza przyszłość idzie slalomem.

Nie daję już sobie rady, znowu sobie nie radzę.
Nie potrafię tak, nie potrafię dłużej być sama. Nie potrafię dłużej tęsknić za Tobą każdego dnia z nadzieją że łaskawie się odezwiesz, że powiesz mi że kochasz tylko mnie, że chcesz być tylko ze mną. Nie potrafię każdego dnia żyć z nadzieją że może będziemy razem, już tak na zawsze.

Nie potrafię. Nie mam siły.
Jestem beznadziejna.
Całe moje życie nadaje się tylko do wyrzucenia do kosza.



poniedziałek, 21 kwietnia 2014


Coś znowu we mnie wymiera. Mam w sobie pełno uczuć i myśli. Tyle chciała bym zmienić, a nie mogę zmienić nic.
Mam ochotę się po prostu poryczeć. Sama nie mam pojęcia dlaczego. Po prostu, potrzebuję tego. Ale nawet nie mam zbytnio powodów. Sama nie wiem, może i mam. Drugi wieczór pod rząd czuję się strasznie. Miałam się uwolnić, przecież uwolniłam się, więc co jest? Dobrze, że to tylko wieczory. Niech nie wraca tamten stan, błagam.
Czuję się zagubiona. Zagubiona w myślach. Ściska mnie coś w środku z całej siły, odbierając mi pozytywne emocje. Kim ja jestem?
Teraz jestem małym ziarnkiem w wielkim białym pomieszczeniu. Wszystko wokół mnie takie puste, a ja taka mała. I nic nie mogę zrobić, nie mogę się ruszyć.
To jest jakiś film.
Film o zagubionej nastolatce, która niszczy sobie życie, nie umie się odnaleźć, wszystko wyolbrzymia, która sama nie wie kim do cholery jest.
Coś we mnie tkwi. Paraliżuje mnie w tej chwili.
Strasznie się czuję.
Wszystko jest takie puste. Jedni mają w życiu tak dobrze. Drudzy nic nie mają.

Życie potrafi skrzywić nawet najbardziej prostą kreskę.
O ja. Niech ta rozprawa będzie już za mną, bo muszę się spotkać z Białą Księżniczką.

Nie mamy skrzydeł,  a próbujemy lecieć. Bądź przy mnie. Stęskniłam się już. Nie mogę się doczekać aż znowu się do Ciebie przytulę.
Może i to jest jak trucizna.
W sumie życie jest trucizną. Zabija Nas. Ale na tym polega. Doceniam je mimo wszystko.
Coś mnie niszczy.

Napisałabym tu jeszcze więcej, ale nie potrafię. Blokuje mnie cos i nie potrafię nic obrać w słowa.



sobota, 19 kwietnia 2014



 Tak, jestem pesymistką, zamiast cieszyć się i myśleć optymistycznie że będzie dobrze, ja od razu obstawiam to najgorsze. Nie chcę tego najgorszego.
Szczęście Nas osłabia.


Wesołych świąt wszystkim.

29 coraz bliżej.


Trudno.

piątek, 18 kwietnia 2014

środa, 16 kwietnia 2014



Wolne. Nie wiem już sama do kiedy. Wszyscy coś przekręcają, każdy mówi co innego, ok.
Dzisiaj się zdenerwowałam bardzo. Spędziłam taki piękny dzień sama, ponieważ ktoś po prostu poleciał w chuja, a ja ciągle jak głupia czekałam, nienawidzę takiego czegoś.
Zresztą chyba jak każdy.
Strasznie szybko to wszystko zleciało. Mamy już połowę kwietnia, jeszcze tylko 2,5 miesiąca i wakacje. Zdecydowanie za szybko. Wbrew pozorom zżyłam się z moją klasą. Gdy na początku ich zobaczyłam to moja myśl brzmiała "boże,same lamusy i kujony". Okazali się całkiem w porządku. Nie przypuszczałam też, że zżyje się w niej z konkretnymi osobami. Mam teraz w niej kilka bardzo ważnych dla mnie osób, którzy po prostu mają olbrzymią wartość.
Dzięki jednej z nich, zmieniłam nastawienie. Pokazała mi poprzez jedną historię z jej życia, że życie jest mimo przeszkód piękne. Tyle osób się starało, próbowało pomóc, nikomu się nie udawało. Jej się udało. Wydaję mi się też, że po prostu już mnie to wszystko puściło w pewnym momencie i tyle.

Co z Bogiem? On jest w końcu czy nie? Niby jestem wierząca. Ale czasami wątpie.To jest do mnie nie do pojęcia, że może być taki ktoś kto kieruje tym światem i czeka na Nas po śmierci. Czasami myślę, ze po prostu ludzie robią ze wszystkich idiotów. Mówią, aby być dobrym po to by kiedyś trafić do nieba. A tak naprawdę mogą przecież tak mówić po to,by na świecie chociaż trochę, w jakieś skali pozbyć się zła. Skoro Bóg jest jeden, to dlaczego jest tyle religii? A każda ma innego Boga? Który istnieje naprawdę? I czy w ogóle któryś z nich istnieje?Wierzę w życie po życiu. Ale co z niebem i piekłem? Wydaję mi się, że tych miejsc nie ma. Umierasz i po prostu coś się potem z Tobą tam dzieje. Ale nie zostajesz przydzielony do miejsca poprzez to co robiłeś podczas życia. To wszystko jest poplątane. Nie wiem co mam myśleć, moja wiara ciągle się waha.

Potrzebuje kogoś, kto mi powie że jestem dla niego wszystkim.
Dlaczego nie jestem ładna?
Nie chcę tak wyglądać.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014




29 kwiecień coraz bliżej, idzie do mnie wielkimi krokami a ja coraz bardziej trzęsę się ze strachu.
W sumie to nie wiem dlaczego, po prostu się boję, coraz mocniej.
Dzisiaj w końcu spotkałam się z Białą Księżniczką.
Denerwuje mnie ta pogoda. Zmienia się w przeciągu kilku minut, nie wiadomo co ze sobą zrobić. Gdy nie miałam co robić i z kim wyjść to pogoda była lepsza, teraz gdy mam jakieś plany to oczywiście znajduje się coś co je psuje. Tak, moje szczęście.
Myślę, że jest ze mną lepiej. Porównując to jak się czułam przez ostatnie chyba 10 miesięcy a to jak się czuję teraz to jest o wiele lepiej. O wiele lżej. W końcu. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak ja przetrwałam te 10 miesięcy bólu i cierpienia. To było straszne. Blizny zawsze pozostają, tak. Ale lepsze blizny niż otwarte rany, które poszerzają się z każdym ciosem w serce i w plecy, nawet te najsłabsze.

Sentyment do wielu miejsc i ludzi.
To wszystko zmienia się w takim tempie, że jest to wręcz nie do zauważenia. Zauważasz to dopiero później, gdy zdajesz sobie sprawę z tego co miałeś a juz tego nie masz, co robiłeś a czego już nie możesz, zauważasz wszystko postawione w zupełnie innym kierunku. Kierunku przeciwnym do Ciebie.
Każde miejsce ma jakieś wspomnienie.
Wspomnienie dalekie od Ciebie.


Gdy patrzył Ci w oczy,gdy tulił Cię mocno do siebie a Ty czułaś że mogłabyś teraz tak umrzeć, w jego ramionach, gdy spędzaliście ze sobą tyle czasu, a każda minuta była tak bardzo cenna, gdy uśmiechał się do Ciebie i dziękował Ci że jesteś, gdy był dla Ciebie wszystkim, wszystkim co się dla Ciebie liczyło, nie widziałaś nic poza nim. Gdy powtarzał Ci,że jesteś piękna i że nigdy Cię nie zostawi, że jesteś idealna, gdy trzymał Cię za ręke a Ty czułaś się bezpieczna, gdy był, był tylko Twój. Przecież to niemożliwe. Moment gdy zostaliście skreśleni. Skreśleni przez życie. Gdy wszystko posypało się na kawałki i nic nie dało się już poskładać.

To co było wczoraj dziś jest tylko stertą wspomnień.
Nic nie ważnych chwil, którymi Ty nadal żyjesz.

sobota, 12 kwietnia 2014

Spędziłam zdecydowanie udany dzień. Mimo wszystko brakuje mi bliskości. Bardzo. Po prostu nie wytrzymuję już z tego powodu, nie mogę dłużej być sama, ale nie mogę być też z kimś na siłe tylko po to by kogoś mieć. To wszystko jest chore, jezu.
Dowiedziałam się dzisiaj strasznej rzeczy, ile trzeba mieć siły by żyć dalej po takiej traumie.
Niech mnie ktoś przytuli mocno do siebie i powie, że jestem jego całym światem. Niech mnie ktoś pocałuje po czym powie że kocha mnie najbardziej na świecie. Zaraz się rozpłaczę. Mam dosyć patrzenia na te zakochane pary. Rzygam tym. Rzygam cąłym tym syfem.
Przyjdź ktoś. Niech ja coś poczuję, niech Ty ktosiu coś poczuj.
Nie mogę tak, jezu nie mogę.


piątek, 11 kwietnia 2014


Nie lubię gdy znikają z mojego życia ważne dla mnie osoby. Zresztą nikt nie lubi. Ale to boli mimo wszystko, boli że z osobami z którymi kiedyś dzieliłeś swoje myśli, dzisiaj dzielisz się tylko słowem "cześć".
Co straciłeś nigdy już nie odzyskasz, a jeśli zdarzy się że odzyskasz, to nigdy nie będzie w takim stanie jak było.Wszystko zmienia się z prędkością światła. Każdego dnia. Wystarczy jeden by stracić to co tworzyło Twój świat i by zyskać coś co wcześniej było Ci nieznane.
Czuję się jakoś dziwnie.

To nie jest takie proste zapominać o ludziach.

środa, 9 kwietnia 2014


Nie piszę tutaj już codziennie bo po prostu mi się nie chce lub nie wiem co pisać. Czasami mam totalną dziurę w głowie i wtedy ciężko.
Mam plany na przyszłe dni, postępy.
Ale co z tego, że coś się ułożyło skoro i tak zawsze znajdzie się coś co rozpierdoli człowieka psychicznie? Nie wiem, to tak jakby było się zamkniętym w jakieś klatce, w której otaczają Cię różne przedmioty, takie które sprawiają że na twarzy pojawia się uśmiech i te przeciwne. Ale mimo wszystko jesteś w tej klatce.
Ciągle za kimś tęsknię. Za wszystkimi po kolei. Straszne.
Tyle stracić. Znowu to piszę. Po prostu znowu stwierdzam fakty.

Panicznie boję się śmierci. Nie chcę umierać. Gdy wcześniej chciałam umrzeć przez kilka mięsięcy, ale nie miałam odwagi czegokolwiek zrobić, tak teraz bardzo tego nie chcę.
Pomyślcie sobie jaki to jest ból dla rodziców. Stracić dziecko. Twoje życie wtedy nigdy już nie będzie takie jak kiedyś. Jeśli kiedyś będę miała dziecko, to byłby to mój najgorszy dzień w całym życiu gdyby ono odeszło.
Nie mam dziś trochę weny do pisania.

Nie wiemy nic. Tak naprawdę nic nie wiemy. Jesteśmy pustymi duszami, które żyją martwe w świecie pełnym egoistycznych istot i przeszywającego nas na wylot bólu, który oddycha z nami żywiąc się naszym oddechem. Jesteśmy pionkami w grze. W grze, w której jeden niewłaściwy ruch sprawia, że zostajemy pożerani przez życie. Wypełnieni smutkiem stanowimy najsmaczniejszy kęs. Jesteśmy pożywieniem śmierci.


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Nie wiem już jak jest. Niby jest lepiej, niby powoli się układa, ale sama nie wiem.
Ciągle za kimś tęsknię. Za dużo osób straciłam.
Dzisiaj przypomniał mi się ten ciepły mocny ścisk jego. Przytulanie, gdy w jego ramionach czułam się tak bezpiecznie. Nigdy Cię nie zapomnę, nigdy.

Tęsknię też za dzieciństwem. Nadal jestem dzieckiem, ale to nie jest to samo co było kiedyś. Gdy cały dzień latało się na dworze bawiąc się w niestworzone rzeczy, gdy inaczej się patrzyło na świat i niczym nie przejmowało. To było niby tak niedawno temu a już tak bardzo tego brakuje. Zresztą jak tyle rzeczy z przeszłości. Tyle rzeczy minęło i nie wróci. Boli.

Zdałam sobie na dodatek sprawę z tego, że jestem brzydka. I to nie jest już kwestia gustu. Mam straszny ryj gdy się śmieję. Jak się uśmiecham nie jest tak źle. Ale nie gdy się śmieję.
Zazdroszczę wszystkim ładnym dziewczynom, wszystkim szczęśliwym osobom, wszystkim tym którzy są tacy otwarci do ludzi i są duszami towarzystwa, zazdroszczę tym wszystkim szczęsliwym parom. Nie wiem czy kiedyś zmienię do wszystkiego nastawienie, nie potrafię już patrzeć na to wszystko tak jak kieeedyś. Tyle dobrego, że zniknęły mi myśli samobójcze i zaczęłam bardzo bać się śmierci. Ale bardzo tęsknię za wszystkimi i wszystkim.



sobota, 5 kwietnia 2014


Wszyscy mnie już wkurwiają, jak macie się odzywać głównie wtedy gdy czegoś potrzebujecie, to już wcale się nie odzywajcie.

Spędziłam bardzo udany dzień. Zmienia mi się małymi kroczkami spostrzeganie świata. Blizny w psychice są nadal i będą, ale inaczej do tego wszystkiego podchodzę. To trochę skomplikowane, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Zresztą nieważne, dzisiaj się super bawiłam.
Mam co wspominać i git.

Ludzie, trochę więcej tolerancji. Kiedyś gdy widziałam jakąkolwiek osobę w glanach to po prostu już tym rzygałam, nie lubiłam po prostu takich ludzi metali,punków itp. Gdy takie osoby poznałam, zdałam sobie sprawę z tego, że to są normalni ludzie, są tacy jak wszyscy tylko inaczej wyglądają.Gatunek muzyczny jakiego się słucha i ubiór nie świadczy o człowieku.Każdy zasługuje na szacunek.

Strata zawsze boli najmocniej. Nie zliczę ile osób w życiu straciłam, ale to już nieważne, nauczyłam się z tym żyć. W środku zawsze mnie to gdzieś będzie boleć, ale po prostu przyzwyczaiłam się.
Jednak straciłam ostatnio kolejną bardzo ważną dla mnie osobę. Z dnia na dzień po prostu zaczęła się ode mnie oddalać.
Traktowałam go jak brata. Ufaliśmy sobie, wyżalaliśmy, pomagaliśmy,wygłupialiśmy. Był moim aniołkiem, który podtrzymywał mnie, nigdy nawet przez chwile nie twierdziłam że jest moim ciężarem. Wystarczyło bardzo mało czasu by stał się dla mnie tak ważny, od razu załapaliśmy super kontakt. Mogłam być przy Nim sobą. Pisaliśmy codziennie, widywaliśmy się co jakiś czas. W pewnym momencie z dnia na dzień kontakt zaczął się urywać. Zaczęliśmy się tak nagle oddalać.
Przestaliśmy pisać, o spotkaniu się to już w ogóle  nie było mowy. Bolało mnie to. Boli. Jeszcze na początku marca miałam go przy sobie. Teraz go nie mam. Brakuje mi go bardzo. Naprawdę. Ale nie będę się narzucała komuś, kto ma mnie w dupie. To nie jest tak, że skoro narzekam to czemu nic nie zrobię w tym kierunku by to naprawić. Zwróciłam mu już uwagę na ten temat. Ale cóż. Gdyby mu w jakikolwiek sposób zależało to by napisał. Odezwał się. A on nic.
Bardzo bym chciała by wszystko było  tak, jak jeszcze zaledwie miesiąc temu. By znowu był przy mnie. Ale go już nie ma. To boli. Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi, ale musiałam to napisać.

Strata zawsze miała jakiś plus. Mimo tego że cholernie cierpiałam, zawsze pojawiał się w nich jakiś nawet najmniejszy plus, taki prawie niezauważalny. W stracie jego nie ma żadnego. Nie było ani jednego minusa gdy po prostu go miałam jako przyjaciela.

Brakuje mi Ciebie, wróć.



piątek, 4 kwietnia 2014


Tak, wszyscy się odzywajcie tylko wtedy kiedy czegoś chcecie, wkurwiacie już tylko.

Dzisiejsza rozmowa, podczas której miałam aż szklanki w oczach, tak się wzruszyłam, zmieniła mi trochę podejście do życia, sposób myślenia. Zdałam sobie sprawę z tego, że życie samo w sobie jest cudowne. Ale ludzie je Nam niszczą. Ale warto żyć. Nawet jeśli ma polegać na samym cierpieniu. Tak już jest, że jedni mają w życiu łatwo a drudzy są żartem losu. Nie wyobrażam sobie teraz tak po prostu umrzeć. Odejść  stąd w nieznane i już nie wrócić. Boje się śmierci, strasznie zaczęłam się jej bać. Co będzie po niej? Przyzwyczaiłam się do bycia tutaj na Ziemii. Dziwnie tak.
Największy ból, gdy umiera ktoś kto był dla Ciebie tak bardzo ważny. Tego również się boje, że kiedyś przyjdzie moment gdy umrze mi ktoś taki.

Nie zmienia to wszystko faktu, że nadal twierdzę że mimo moich młodych lat, mam nieudane życie. Ale postaram się coś z nim zrobić. Jest tylko jedno. Może mi nie wychodzić. Ale na pewno się nie zabiję. Staram się inaczej patrzeć na świat.

Chciałabym być wzorem. Wiem, że nigdy nim nie będe, ale to naprawdę jest godne szacunku. Robić dla ludzi dobrze, pomagać im, ratować życie.
Podziwiam.


29 kwietnia mam sprawę w Sądzie. Trochę się denerwuję.

czwartek, 3 kwietnia 2014



Od poniedziałku czas się trochę ogarnąć z niektórymi rzeczami.

Ten czas leci za szybko. Zdecydowanie. Teraz mam 15 lat, gdy będę stara( jeśli dożyję) to będę bardzo żałowała mojego całego życia, że tak sobie je zmarnowałam. Będę chciała cofnąć się w czasie do czasów podstawówki, gimnazjum,wczesnej pracy. Zacząć wszystko od nowa. Teraz to jednak nie jest takie łatwe. Nie mogę nic zrobić. Jestem już skreślona.

Szkoda, że życie nie jest jak w filmach. Najlepiej romantycznych. Wszystko zawsze dobrze się kończy. Wszystko wydaję się tam takie kolorowe. Nie tak jak w prawdziwym życiu.Wszystko szare. Nudne. Monotonne. Puste. Ja jestem pustką. Jestem wrakiem. Nie ma mnie.

Nie wiem kompletnie co pisać. Nie wiem.




http://ask.fm/Sucharx3


środa, 2 kwietnia 2014


Jakoś powoli leci. Moje plany do końca tego tygodnia są bardzo ładne.
Czarno widzę swoją daleką przyszłość, ale co będzie to będzie. Trudno. I tak nie mam nic do stracenia, bo nie mam niczego.
Ludzie są straszni. Spora część coraz bardziej mnie denerwuje.

Nie musimy kogoś lubić, ale jeśli dana osoba nic nam szczególnego nie zrobiła, to zasłużyła na jakikolwiek szacunek. Nie możemy traktować ludzi jak śmiecie. Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy jak to bardzo trafia do człowieka. Owszem są osoby, które się różnymi rzeczami nie przejmą, ale są też takie wrażliwce, które potrafi zranić nawet najmniej brutalne słowo lub czyn. Nie wolno myśleć tylko i wyłącznie o sobie. Wszyscy wokół mają uczucia.
A to właśnie przez ludzi niektóre osoby mają taką samoocenę o sobie jaką mają. Jak ktoś ma być super pewny siebie gdy ciągle słyszy na swój temat same negatywne rzeczy dotyczące jej wyglądu, charakteru, po prostu jej osoby? Gdy nie raz ktoś powiedział coś złego na jej temat przy grupie ludzi robiąc z niej pośmiewisko? Tak jak napisałam, ludzie są straszni.

Przyjaźń? Cenna jest tylko ta prawdziwa.
Gdy widzisz, że 'przyjaciółka' nie podtrzymuje jej tak jak Ty, to myślisz że warto się wysilać?
Przyjaźń polega na zaangażowaniu obydwu osób, tak samo jak z miłością. A nie tylko jednej.
Dla mnie to poniżenie. Poniżeniem jest to, że gdy jestem- to wyjebane, a gdy mnie nie ma- to też wyjebane. To bez znaczenia. Ja już nic nie robię. Wyjebane. Tak samo jak Ty.

To wszystko to karma. Zdałam sobie z tego sprawę. Kara za wszystko co zrobiłam w życiu źle, za wszystkie błędy i za zranionych przeze mnie ludzi. Odbiło się to i wróciło do mnie. I tak powinno byc, ponieważ na to zasłużyłam.